Jako pierwszy portal w Polsce mamy okazję przedstawić test obiektywu, który może zostać legendą. Voigtländer Nokton 1 50 – bo tak nazywa go producent – to kawał solidnej optyki, wspartej o wysokiej jakości rozwiązania mechaniczne. Pływająca grupa soczewek wspiera ogniskowanie się obiektywu z najwyższą jakością na różnych dystansach. Minimalna odległość ostrzenia – 90 cm zupełnie nie powala, ale jest wynikiem przemyślanego ruchu producenta. Obiektyw ma pracować przede wszystkim na dalmierzowych korpusach Leica M i stanowić atrakcyjną kontrpropozycję dla Noctiluxa, który jest znacznie większy i zakrywa sporą część widzenia wizjera przeziernikowego. Tu konstruktorom udało się zamknąć konstrukcję ciemniejszą od Noctiluxa o zaledwie o f/0,05 w korpusie o długości 55 mm. Tak!!!! 55 mm to długość tego obiektywu, który ma średnicę wynoszącą 73,6 mm. Średnica gwintu filtra to 62 mm. Całość waży 484 g! Niesamowite skupienie masy w tak małym przedmiocie. Za rozmycie odpowiada 12 listkowy mechanizm przysłony, pracującej od f/1 do f/16. Obiektyw ma mocowanie Leica M i sprzedawany jest z bagnetową, metalową osłoną przeciwsłoneczną. Cena jest jeszcze nieznana, ale Fdirect – Polski przedstawiciel Voigtländera, zapewnia, że nie będzie różnić się od tej na pozostałych rynkach. W Niemczech kosztuje obecnie 1750 Euro.

Tyle wstępu. Teraz crème de la crème czyli budowa optyczna. Tu mamy największe oczekiwania, bo wszakże obiektyw ten ma stanąć w lini obiektywów Voigtländera, jako zdecydowany lider, jeszcze przed doskonałym przecież modelem Nokton 50 mm f/1,2! Nie będzie łatwo powalić takiego rywala, który wg. wielu znawców jest łudząco podobny jakością obrazu do Summiluxa M 50 mm f/1,4 ASPH. Nawet optycznie nawiązuje do niego budową. Jak polepszyć tak dobrą konstrukcję?

Stary Nokton 50 mm f/1,2 zbudowany jest z 8 soczewek w 6 grupach. Dwie soczewki to soczewki obustronnie asferyczne i jedna soczewka to soczewka o niskim współczynniku załamania światła.

Nowszy Nokton 50 mm f/1 Aspherical jest zbudowany na łudząco podobnym zamyśle konstrukcyjnym, jednak z pewną modyfikacją. Mamy tu 9 soczewek w 7 grupach. Jedna soczewka (frontalna) jest soczewką z materiału o wysokim współczynniku załamania światła i do tego jest to soczewka asferyczne, ale nie odlewana a szlifowana. To element, który najbardziej wpływa na jakość całej konstrukcji, którą zamyka soczewka asfeyczna obustronnie. Różnica jest jeszcze taka, że dodatkowy element separuje dwie przedostatnie grupy zespolonych soczewek.

Prawdopodobnie, zastosowano w tej konstrukcji szkła flint i cron umieszczane naprzemiennie dlatego nie wspomina się o dodatkowych elementach o niskiej dyspersji. To stara praktyka Cosiny, której w przeszłości “udawało się” zamieścić informację o takim składzie tylko w jednej z wersji katalogu… Trzeba być czujnym ponieważ całość prac obliczeniowych zaowocowała obiektywem wybitnym. Nasz redaktor naczelny – znawca obiektywów tego producenta, tak podsumował ten model:

“Mroczny łowca lub pożeracz mroku! To tak jednym słowem. Obiektyw, który czuje się szczególnie dobrze w warunkach słabego oświetlenia. Brak kontrastu w oświetleniu nie powoduje w tym obiektywie rażącego spadku mikrokontrastu, ostrości czy rozdzielczości. Ciemność nie robi na nim wrażenia. Jest to obiektyw przeznaczony do prac w minimalnych ilościach światła i jako taki może spokojnie pracować na otwartej przysłonie. W warunkach mocnego światła dziennego, każdy obiektyw o dużej jasności generuje rozbłyski wokół jasnych elementów kadru – tzw. “duszki”, które są obecne i tutaj, ale… Delikatne wprowadzenie ostrzy przysłony w tor obrazowy, gdzieś w pobliże f/1,1 pozwala się ich pozbyć. Ostrość i rozdzielczość tego obiektywu są na najwyższym poziomie, być może po wyrównaniu przysłon do tych z obiektywów APO gdzie mamy światło f/2, jakość będzie taka sama. W zakresie f/5,6 – f/8 mamy referencyjną jakość, ale… No właśnie! Musimy pamiętać, że na otwartych przysłonach uzyskujemy niespotykaną, wąską głębię ostrości. Działa ona bardzo selektywnie nawet na dalszych planach. Fotografowanie na odległościach od kilkunastu metrów i dalszych na otwartej przysłonie daje selektywną ostrość i właśnie owe rozmycie, wynikające najczęściej jednak z nachodzących na sobie i rozmytych planów. Tam gdzie jest wyostrzony obraz, tam jest ostro! Dalsze plany z przymknięta przysłona są bardzo ostre. Praca w zakresie 1,5 m do 5 metrów to żywioł tego obiektywu (i każdego standardowego). Tu możemy wykorzystać zarówno selektywną głębię, jak i aksamit rozmyć, które są epickie. Bardzo ciekawy obiektyw, dla osób eksplorujących możliwości pełnej klatki spod znaku Leica, ale i nie tylko! Jedna z ciekawszych pięćdziesiątek na rynku. Warta zainwestowanych środków, bo dająca od siebie bardzo dużo w tworzonych obrazach! Obiektyw łączący plastykę z nadzwyczajną ostrością.”

Zapraszamy na kanał Macieja, gdzie można zobaczyć dokładny test.


Dodam od siebie, że obiektyw bardzo dobrze wygląda! Zobaczcie sami.