Trudno pisać o tym obiektywie obiektywnie 😉 Jest równie dobry, a nawet lepszy niż prezentowany ostatnio obiektyw RF 85 mm F1,2 L USM. DS – Defocus Smoothing – ten skrót opisuje całość zjawiska jakim jest. Zbudowany w oparciu o dokładnie tę samą budowę optyczną, co szkło bez DS i  ma te same parametry. 13 soczewek w 9 grupach, jedna o anormalnej dyspersji. Waga 1195 g. Gwint filtra 82 mm. Nic nowego. A jednak? A jednak obiektyw ten to pionierska konstrukcja, którą wyposażono w nowy system pokrycia soczewek, specjalnymi warstwami, które …. No właśnie! Wg. producenta wpływają one na inne oddanie elementów nieostrych i na tym skupia się cały przekaz marketingowy. Uwagę naszą zwraca się zwłaszcza na oddawanie elementów świetlnych i jasnych punktów w nieostrych fragmentach obrazu. Wg. nas obiektyw nie tylko sprawia, że obraz jest inny od tego generowanego przez obiektyw bez DS w nazwie. Obraz jest bardziej szlachetny, w portrecie minimalnie delikatniejszy chociaż nadal bardzo ostry. Obiektyw ten daje obraz bardziej plastyczny z miękką, aksamitną winietą. Nie dziwi to ponieważ przyciemniające powłoki wręcz uniemożliwiają zajrzenie do wnętrza tego obiektywu. Jest on – patrząc od przodu – ciemniejszy niż jego brat bliźniak bez DS w nazwie. Jeśli jesteśmy zainteresowani optymalnym tele portretowym do Canona, to większym zainteresowaniem powinniśmy objął właśnie szkło DS. Widać wyraźnie, że obiektyw ten ma swój potencjał do odkrycia i w odpowiednich warunkach odwdzięczy się nam świetnymi obrazami. Musimy go poznać ale praca z tak doskonałym obiektywem to czysta przyjemność.