Cosina po wspieraniu systemu Leica i Sony zajęła się budową obiektywów do systemu Nikon Z i Fujifilm X. Mamy już Noktony 1,2 35 i 1,2 23. To właśnie tego Noktona pragniemy zaprezentować, chociaż tak naprawdę wszystko o tym szkle zawarł w swym filmie, jak zwykle Maciej Taichman. Nam z czysto kronikarskiego obowiązku, pozostaje zamieścić kilka słów opisu tego obiektywu. Nokton 1,2 23 to obiektyw zbudowany w ciekawy sposób. Miękkie działanie mechaniki, tak charakterystyczne dla konstrukcji Voigtlandera jest tu obecne, ale nie wygląd nie nawiązuje do obiektywów przeznaczonych dla systemu Leica M. Gęsto ząbkowane pierścienie ostrości i przysłony oraz zwężający się ku przodowi kształt raczej nawiązują do obiektywów Fujinon. Oczywiście nie ma tu systemu AF, ale jest wsparcie EXIF.

Obiektyw zbudowany jest bardzo nowocześnie. To nie adaptacja większego Noktona tylko zupełnie nowa konstrukcja. 10 soczewek w 6 grupach tworzy układ na wskroś nowoczesny i dostosowany do bezlusterkowców i małej odległości tylnej soczewki od matrycy. Najmniejsza odległość ostrzenia to 18 cm. O gładkie rozmycia tła dba układ 12 listków przysłony. Waga 214 gram. Długość 43,8 mm, średnica 59,3 mm. Z obiektywem otrzymujemy miniaturową osłonę przeciwsłoneczną.

 

Najważniejsze są jednak wrażenia z użytkowania, a te są bardzo pozytywne. Ostrzenie manualne zdobywa coraz większe rzesze wyznawców. Nie da się ostrzyć przyjemnie w trybie manualnym obiektywami AF, których pierścień przysłony jest tylko przełącznikiem i niefizycznego połączenia z optyką. Jest to ważne wyjątkowo w obiektywie, który ma tak dużą jasność i tak małą głębię ostrości.