APO-Lanthar 50 mm f/2 uzupełnił już jakiś czas temu ofertę Cosiny w zakresie obiektywów apochromatycznych do Sony. Posiadaczom systemu Leica M lub innych systemów bezusterkowych, które mogą bez problemu, używać obiektywów z mocowaniem M, pozostawało biernie wpatrywać się w wyniki testów korpusów Sony. Ci, którzy mieli szczęście spróbować tych szkieł na swoich korpusach Sony, na ogół swe oględziny kończyli zakupem. APOchromaty wyprodukowane pod marką Voigtlaender to wyjątkowo udane konstrukcje, które na nowo definiują pojęcie ostrości. Ta ostrość jest między innymi efektem zastosowania domieszek do szkła z pierwiastka, jakim jest Lantan.

Tak moi drodzy. Ciekawostką pozostaje fakt, że lantan odkryto w tym samym 1839 roku, który uważa się za początek fotografii. Carl Gustaw Mosander, profesor na Akademii w Sztokholmie odkrył pierwiastek skrywający się w tlenku ceru. Nazwę nadał mu jego nauczyciel Jacob Berzelius – odkrywca Toru i twórca metody obliczania masy atomowej pierwiastków. Jak możemy przeczytać w Wikipedii: „Lantan jest srebrzystobiałym metalem, jest miękki i kowalny. Utlenia się na powietrzu, rozkłada wodę, rozpuszcza się w kwasach z wyjątkiem stężonego kwasu siarkowego. Stosowany jest jako dodatek do stali, do stopów glinu i miedzi. Tlenek lantanu służy do wyrobu szkieł optycznych.”

Domieszka Lantanu powoduje zwiększenie przezroczystości szkła optycznego. Wiedzieli o tym twórcy optyki szpiegowskiej w czasach zimnej wojny, gdzie wysokie koszty produkcji usprawiedliwiało przeznaczenie optyki. Dzisiaj niewiele firm bawi się w tak zaawansowane technologie, lecz Cosina może sobie na nie pozwolić, ponieważ jako producent wykonawczy manualnych obiektywów Zeiss, jest do tego przygotowana technologicznie. Kto potrafi nakładać warstwy T Star Zeissa, potrafi i tworzyć tak oryginalne szkła optyczne, jak te stosowane w APO Lantharach. Każdy z nich oszałamia. Pojawienie się w ofercie poza szkłem 110 mm, 65 mm obiektywu 50 mm było wielkim wydarzeniem. Przetestowałem ten obiektyw niezwłocznie. Potem w wersji z matrycą wysoko rozdzielczą Sony i marzyłem, kiedy wreszcie można będzie fotografować tym szkłem aparatem Leica M lub innym Fuji X, Nikonem Z, Lumixem, Leicą SL czy Canonem R. Wreszcie to nastąpiło i od razu pozwoliło marzyć o tym, aby producent szedł dalej w tej tendencji i zaoferował nam szkło 35 mm, a może nawet i 28 mm – jak to robi w swej serii referencyjnych szkieł do systemu SL. Dzisiaj już wiemy, że kolejnym będzie właśnie APO Lanthar 35 mm f/2!

Obiektyw jest już u mnie. 50 mm w APO chromacie to dokładnie to, co zaoferowała Leica w swym APO Summicronie-M o świetle f/2. Czy jest tak samo dobrze? Tak samo genialnie? Raczej tak. Aczkolwiek… Opis jednak zacząć wypada od tego, co otrzymujemy decydując się na uniwersalny obiektyw apochromatyczny 50 mm z mocowaniem M. Otrzymujemy konstrukcję, która o co najmniej 50 procent lepsza jest od dowolnego innego obiektywu 50 mm, który mamy. Po prostu. Posiadacze szkieł Nokton 50 mm f/1,1, f/1,2 czy f/1,5 o tej ogniskowej są zadowoleni ze swych obiektywów. Gdy tłumaczę, że tu kontrast jest wyższy, lepszy, a ostrość stoi na nieprzyzwoitym poziomie, nie rozumieją o czym mówię. Nie mogą. Ja też kiedyś nie rozumiałam. Teraz wiem. APO Lanthar to synonim podwyższonych osiągów.

Różnice nowego szkła względem wersji Sony są nieznaczne. Dane dla Sony podaję w nawiasach. Długość 53 mm (61,3 mm). Średnica 55,6 mm (62,6 mm). Waga 288 g (364 g). 12 lamelek przysłony. Średnica filtra 49 mm. Budowa optyczna 10 soczewek w 8 grupach. I tu mam zgrzyt. Zgrzyt na tyle duży, że powinno się to wyjaśnić bezpośrednio z Cosiną.

W materiałach o wersji M podaje się, że na 10 elementów mamy dwa obustronnie asferyczne i dwa o anormalnej dyspersji. Jest to konstrukcja oparta o pływające elementy wyposażona w przemyślany system lamelek przysłony oferujący zbliżony do kołowego otwór przy wszystkich wartościach.

W materiałach o wersji z mocowaniem Sony mamy informację, że na 10 elementów optycznych mamy dwie soczewki asferyczne i aż pięć soczewek o anormalnej dyspersji. Widać to zresztą na dołączanych przez producenta przekrojach.

Ponieważ to nie tylko przekroje, ale i opisy – mamy tu do czynienia z dwoma nieco innymi konstrukcjami. Ta różnica moim zdaniem jest. Zauważyłem ją podczas zdjęć i dlatego zacząłem skrzętniej szukać informacji.Wydaje mi się, że obiektyw Sony jest bardziej spektakularny i bezkompromisowy. W jaki stopniu? W takim, że jeśli porównacie wersję M do jakiegokolwiek innego szkła z mocowaniem M np. takiego jak Summilux 50 mm f/1,4 czy Summicron 50 mm f/2 czy Nokton 50 mm f/1,2 to będzie znacznie ostrzej. Będzie gorzej niż w porównaniu z obiektywem APO-Summicron 50 mm f/2, ale ten kosztuje ponad 30 000 pln. Mam wrażenie, że wersja Sony jest taka jak ten wspomniany APO Summicron. Ciekawe co spowodowało taką różnicę w tych dwóch projektach? Nie wiem jednak to, co już wiem bardzo mi się podoba. Dostaliśmy wreszcie uniwersalny (bo z mocowaniem M) obiektyw do pełnoklatkowych bezlusterkowców i bardzo ciekawą portretówkę do męskich portretów w APS-C na Fuji X. Męskich, bo nadmiar ostrości przeraża płeć piękną, która stara się, pewnych defektów nie widzieć, tymczasem ten obiektyw ujawni je z nawiązką. To APO Lanthar, obiektyw, którego nie należy podkręcać zwiększonymi ustawieniami ostrości w aparacie czy programie do wołania RAW. Każdy APO Lanthar jest “za ostry”, chociaż to trochę dziwaczne stwierdzenie. Może być za ostro? Nie? Macie ochotę na prawdziwie ostre fotografie? No to wiecie co robić;-)