Viltrox 85 mm o świetle f/1,8 trafił do naszej redakcji od razu w wersji II. Obiektyw oparty jest mocno o bardziej przemyślane i zaawansowane technologie, takie jak wewnętrzne ogniskowanie, szkło ED czy soczewki SR (Short-Wavelenght Rerfractive). Obiektyw posiada wielowarstwową powłokę HD Nano, która tłumi odblaski i tzw. „duszki”, poprawiając kontrast podczas pracy w silnym oświetleniu, a dodatkowo wspomnimy, że obiektyw jest wyposażony w silnik STM zapewniający szybkie i ciche działanie autofokusa. Obiektyw można uaktualniać o nowy firmware przez złącze w bagnecie, do czego wymagany jest jedynie kabel, a nie zewnętrzne gniazdo bagnetowe, jak ma to miejsce w produktach Sigmy.

Każdy kontakt z nowym obiektywem zaczyna się od oceny jego cech zewnętrznych. Już samo pudełko jest bardzo przemyślane i zawiera poza obiektywem i dekielkami, także worek i osłonę przeciwsłoneczną. Po wyjęciu obiektywu rzuca się w oczy przede wszystkim dokładność wykończenia, spasowania poszczególnych elementów oraz bardzo Zeiss’owski look całego projektu. Metalowy, drobno frezowany pierścień ostrości jest bardzo typowy dla obiektywów Zeissa do systemu Sony. To praktyczne rozwiązanie, ponieważ metal nie ma tendencji do płowienia i rozjaśniania się jak dzieje się to w pierścieniach pokrytych gumą.


Obiektyw swym kształtem (chociaż w dużym pomniejszeniu), nawiązuje do obiektywu Zeiss Sonar 1,8 135 do systemu pełnoklatkowych lustrzanek Alfa. Jest obiektywem małym, jeśli weźmiecie pod uwagę to, że może pracować w systemie pełnoklatkowym – np. Canon R, Nikon Z czy Sony E. Jest to bowiem portretowe 85 mm dla systemu pełnoklatkowego. Obiektyw, który testowaliśmy, był jednak przystosowany do pracy z systemem Fujifilm -X, a więc z korpusami APS-C. Na maleńkim korpusie, jakim jest Fujifilm X-E4, robi wrażenie dużego. Jest to wówczas obiektyw 127 mm o jasności f/1,8. A to już nie przelewki. Nadal system jest miniaturowy, ale mamy tu poważnie wyglądające, duże szkło tele.

Działanie systemów elektronicznych takich jak systemy automatyki ekspozycji czy AF można uznać za wzorowe i niczym nieodbiegające od tego, co znajdziemy w obiektywach natywnych każdego z producentów. Nawet bardziej zaawansowane funkcje, takie jak śledzący AF z priorytetem oka działają szybko, cicho i sprawnie. To najbardziej zaskakuje, że producent młody jest w stanie odrobić pracę domową i wprowadzić na rynek obiektyw tak dobrze działający pod względem elektroniki. Duży plus tej konstrukcji.

Opisując to szkło, należy wspomnieć o rozmiarach. Średnica 80 mm. Długość 92 mm. Waga 484 g. Średnica mocowania filtra 72 mm. Budowa optyczna 10 elementów w 7 grupach. 9-listkowy mechanizm przysłony pracującej w zakresie od f/1,8 do f/16. Minimalna odległość ostrzenia to 80 cm.

Tyle faktów, ale jak to „cudo” pracuje? Pod względem działania mechaniki i elektroniki – świetnie. Jedyne co można poddawać ocenie to, jak dobry jest pod względem optycznym? Odpowiedź jest prosta. Obiektyw jest bardzo dobry. Ustępuje nieznacznie najlepszym konstrukcjom na w pełni otwartej przysłonie, ale mamy tu na myśli obiektywy kosztujące co najmniej 2-3 razy tyle, co to szkło. Obraz na przysłonie otwartej jest delikatnie miękki, jednak bardziej wynika to z faktu, że to długi 127 mm obiektyw (w APS-C), a dla takiej ogniskowej, tak szeroki otwarcie musi nieść pewne ograniczenia, wynikające chociażby z małej głębii ostrości. Przymknięcie przysłony do f/2 pokazuje już w pełni wysoką jakość tego Viltroxa. Dalsze przymykanie sprawia, że obiektyw pokazuje się świetnie w roli nawet krajobrazowego teleobiektywu o dużej ostrości lub obiektywu do zbliżeń, jeśli dacie mu się przymknąć do f/5,6 czy f/8, aby nie zdruzgotała jakości zbyt mała głębia ostrości. W APS-C pracuje tylko środkowa część układu optycznego, a w pełnej klatce może być bardziej „plastycznie” w narożnikach, ale jeśli obiektyw będzie traktowany jako portretowy, to owa plastyka będzie jedynie zaletą a nie wadą.

Podsumowując, wyjątkowo udany obiektyw tele. W cenie nieprzekraczającej 1700 zł jest bardzo atrakcyjną propozycją dla posiadaczy bezlusterkowców Canona, Nikona, Sony czy Fujifilm. Brawa dla Viltroxa.

Fotografie wykonane aparatem Fujifilm X-E4