W dziale Postprodukcja jest szczególne miejsce na opis sprzętu związanego z szeroko rozumianą pracą przy komputerze. Fotograf profesjonalny podczas obróbki zdjęć, setki godzin spędza, słuchając muzyki i podcastów. Twórca video jeszcze bardziej potrzebuje stałego kontaktu ze ścieżką dźwiękową. Swego czasu opisywaliśmy na portalu słuchawki przewodowe o studyjnej charakterystyce, znakomicie nadające się do monitorowania dźwięku. Był to model DT770 Pro 32 Ohm firmy Beyerdynamic.
Tym razem możemy przedstawić model, który wybraliśmy po długich testach i analizach. Zakup poprzedzony został wnikliwymi odsłuchami i długimi przemyśleniami. Zapoznanie się z naszym, krótkim testem pozwoli zaoszczędzić Wam mnóstwo czasu i nieudanych wyborów. Nim jednak przejdziemy do opisu, pora przedstawić nowe założenia, które legły u podstaw tego zakupu.

Założenia wstępne – czyli – jaki typ słuchawek wybrać?

Otóż pierwotnym założeniem miała być większą efektowność prezentacji muzycznej w kierunku zdecydowanie bardziej muzykalnym niż w totalnie poprawnych w każdym zakresie pasma Bayerdynamicach. Poprawnych, ale nie płaskich w brzmieniu jak to mają w zwyczaju prezentować dźwięk modele AKG. Słuchawki miały się bardziej nadawać do miłego słuchania wysokiej jakości materiału muzycznego – „dla przyjemności” niż do analitycznego montażu ścieżek audio.

Poszukiwania

Poszukiwania na rynku doprowadziły do odrzucenia wielu produktów, między innymi przez zbyt małą kulturę dźwięku. Mocne basy modeli JBL czy Sony, powodowały szybkie zmęczenie. Szeroko obecne w marketach wielkopowierzchniowym modele bezprzewodowe, cieszące się dobrymi opiniami klientów i testerów takie jak BOSE ANC700, kusiły dobrym tłumieniem hałasu, ale odstraszały ceną dwukrotnie wyższą niż Beyerdynamic DT 770 Pro. No i oczywiście były mniej „poważne” ze względu na brak kabla.
Równie kuszące, zwłaszcza dla zadeklarowanych fanów marki Apple (zespół redakcyjny), okazały się wysoko oceniane AirPods’y Max, ale nie było ich gdzie przesłuchać… Angażując się w poszukiwania, trafiliśmy do salonu TopHiFi, który ma u siebie bardzo dużo modeli, w tym takich, których nie uświadczy się w dużych sklepach sieciowych. To był dobry kierunek. Pozostawało pytanie – czy znajdziemy tam muzykalne słuchawki w cenie Beyerdynamiców.

Pierwszy wybór

W cenie o 100 zł niższej znaleźliśmy model idealny w brzmieniu. Także zamknięty jak DT770 Pro, a więc odcinający wpływ otoczenia i pozwalający na skupieniu się na materiale muzycznym, ale bardziej ekspresyjny. Tak to chyba dobre słowo. Lekkie, duże słuchawki, które testowe utwory (od ambientu, elektroniki, poprzez jazz do klasyki, ze szczególnym uwzględnieniem wokali) zaprezentowały wyśmienicie to model firmy, której nie braliśmy pod uwagę – Audio-Technica ATH-A550Z. To świetne słuchawki przewodowe o bardzo przyjaznym, muzykalnym brzmieniu. Jednak to przypadek sprawił, że zwróciliśmy uwagę na inny model…

Przypadek, szczęście, zbieg okoliczności?

Tak to już jest, że w dzisiejszym świecie, trzeba się dobrze orientować w niuansach sprzętu. Śledzić nowinki techniczne i nie lekceważyć nowości. Nikt nie jest w stanie ogarnąć wszystkich aspektów ewentualnego wyboru. Należy jednak być czujnym i mieć otwarty umysł. No i właśnie. Podczas odsłuchu słuchawek przewodowych, salon TopHiFi odwiedził klient pytający o słuchawki bezprzewodowe z ANC. Oglądał model Bowers & Wilkins PX7. Po jego wyjściu spróbowaliśmy tych słuchawek… Niechętnie, bo przecież jesteśmy profesjonalistami, a tu przecież ANC, BT i inne takie.
A może jednak bezprzewodowe?

Wysoka jakość prezentacji materiału muzycznego okazała się zaskakująca! Szybkość parowania z telefonem i… Brak kabla. Do tego redukcja szumów, która jeszcze bardziej odcinała dźwięki funkcjonowania salonu niż duże muszle przewodowych ATH-A550Z. Co więcej, naszą uwagę zwróciło coś jeszcze. Słuchawki przewodowe prezentowały materiał muzyczny z Tidala Master na iMac 27 przesyłany do dużego, lampowego wzmacniacza słuchawkowego i do niego właśnie po kablu podpięte były słuchawki ATH-A550Z. Grało to świetnie. Co ciekawe. Podpięcie słuchawek, bezpośrednio do komputera z pominięciem wzmacniacza też dawało efektowny, muzykalny dźwięk. Było świetnie! No tak, ale słuchawki Bowers & Wilkins PX7 zagrały bez kabla, po BT, równie dobrze!!!! To był szok! To tak się da? Słuchawki bezprzewodowe, jaki znaliśmy to AirPods Pro, które nadają się do rozmów telefonicznych i podcastów lub audiobooków, ale nie nadają się do dobrej jakości muzyki. Brak dynamiki i wysokiej jakości basu, zawsze je dyskwalifikował. Tu było świetnie! Świetnie tylko nie o taki przedział cenowy nam chodziło. Mogło być nieco drożej niż 550 zł, które trzeba było zapłacić za model Beyerdynamic 770 DT, ale nie miało być dwa razy drożej i to z grubym okładem.

Wątpliwości i nakreślenie nowych oczekiwań

Tak. Nie dokonaliśmy zakupu. Natomiast wracając do biura, zaciekle dyskutowaliśmy o dźwięku i szoku, jaki wywołały słuchawki bezprzewodowe, wysokiej klasy. Do tematu wracaliśmy jeszcze kilkakrotnie. Analizując wszystkie „za” i „przeciw”, doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie przesłuchać trochę modeli bezprzewodowych, najlepiej z ANC, ponieważ w redakcji, takie właśnie słuchawki pozwolą lepiej skupić się na pracy.
Słuchawki miały być bezprzewodowe, lekkie, z ANC, ale miały po prostu „dobrze grać”. Miały być też tańsze niż model PX7. Miały nas przekonać do połączenia bezprzewodowego i wynikającego z tego, nowego modelu pracy.

Kolejna wizyta w salonie

Teraz było już prościej. Od razu zapytaliśmy o modele bezprzewodowe i oto co odkryliśmy. Dużo modeli słuchawek miało dźwięk efektowny, mocno opart o bas, który często miał charakter mięsisto-zamulający. Misiowaty. Wśród ofert TopHiFi było dużo ciekawych słuchawek. Przecenione Sony WH-H910N, które oferowano za 750 zł w stosunku do rynkowej ceny 999 zł, także wywołały szok! Co innego, gdyby to były wrażenia jednej osoby, to jednak był odsłuch dwóch osób ceniących dobry dźwięk. No i – co z tym Sony? – zapytacie. Otóż grały zdecydowanie bardziej dynamicznie niż którekolwiek ze słuchanych w tamtym dniu modeli. Efekt Wow! Tak można by to opisać. Muzykalność to zbędny kolokwializm. One każdy utwór grały lepiej niż był w rzeczywistości… Niestety, tak duże podbicie wywoływało szybkie zmęczenie. 1-2 utwory z takim podbiciem zaczynały wykańczać. Szczególnie mocno było to czuć na materiale świetnie zrealizowanym i prezentującym wysokiej klasy jazz. Uderzenie kontrabasu potrafiło uświadomić, ze za uszami w głębi czaszki znajduje się mózg. To nie były dla nas dobre słuchawki. I tu nasze dłonie powędrowały do wiszących na wieszakach, modelach Audio-Technica.

Bezprzewodowe słuchawki Audio-Technica!

To wreszcie było to! Podobna, muzykalna prezentacja jak w modelu ATH-A550Z, tylko bez kabla i z ANC! Było świetnie. Efektowniej niż w Beyerdynamic, raźniej, ładniej, muzykalnie, ale nie przytłaczająco. Model ATH-ANC700BT kosztował 499 zł! Równie ciekawie brzmiący ATH-ANC500BT – tylko 299 zł! Było dobrze! No tak, tyle, że wisiał obok także model ATH-ANC900BT kosztujący 649 zł zamiast standardowej ceny 999 zł. Musieliśmy kilkakrotnie zmieniać model 700 i 900 pomiędzy sobą, aby wychwycić różnice. W końcu, pewne trzy cechy zadecydowały o wyborze dziewięć setek.

 

Słuchawki Audio-Technica ATH-ANC900BT w naszej redakcji!

Stało się. Możemy teraz poświęcić parę linijek tekstu na podsumowanie zakupu. Resztę i o wiele więcej opowiedział w swym filmie nasz redaktor naczelny, który zakupił te słuchawki także do domu. Krótko. Jakie są te słuchawki?

Lekkie i dobrze leżące na małżowinach usznych. Nie męczą, nawet podczas długich odsłuchów. Świetnie nadają się do pracy z muzyką w tle. W naszym przypadku, zwłaszcza do obróbki zdjęć, ale jak się okazało, szybko zdeklasowały DT770 Pro przez wygodę używania i brak kabla nawet w pracach nad materiałem video. Codzienna praca biurowa, home office i słuchanie ulubionej muzyki to przyjemność. Zwłaszcza w tej cenie. System ANC działa i jest łatwo dostępny, ale nie tak skuteczny, jak w PX7. Nie jest tak skuteczny, ale nie wpływa w żaden sposób na jakość prezentowanego dźwięku! Jest nawet lepiej niż „po kablu” gdzie dynamika wynosi 100 db, a w transmisji bezprzewodowej podnosi się do 103 db. Te 3 db wyraźnie słychać! Dźwięk jest dynamiczny, ale dokładny, precyzyjny. Precyzyjny we wszystkich pasmach, ale bez eskalacji któregoś pasma. Szczegółowość często idzie w parze z ekspansją wysokich tonów i wszelkich szelestów. Tu jest pięknie, dźwięcznie, muzykalnie. Bas jest precyzyjny i dynamiczny, ale nie ma przytłumień i nie jest dominujący. Słuchawki świetnie oddają wady materiału muzycznego w postaci słabszych realizacji, ale jednocześnie pozwalają na cieszenie się muzyką mimo tych niedoskonałości. Dźwiękowo – Audio-Technica okazała się niesamowicie trafionym wyborem. Co z innymi aspektami? Przede wszystkim zasięg BT obejmuje swobodnie odległość całej redakcji, a więc okręg o promieniu ok. 10 m z uwzględnieniem żelbetowych ścian. Nie udaje nam się zerwać sygnału w pomieszczeniach. Można słuchając podcastu, czy muzyki, wstać od komputera – iść zrobić sobie kawę i cały czas cieszyć uszy dobrym dźwiękiem! Naciśnięcie fizycznego przycisku, który przełącza tryb z ANC na transparentny, też jest intuicyjne i pozwala na bezproblemowe prowadzenie rozmów. Urządzenia parują się szybko, chociaż nie automatycznie jak AirPods’y. Zawsze trzeba wybrać słuchawki w komputerze czy telefonie. Jednak jeśli mamy ekosystem Apple to przekazywanie rozmów odbywa się automatycznie, także na komputer, co pozwala na rozmowę bez przełączania. Mikrofony działają dobrze i rozmówcy nie narzekają na pogorszenie dźwięku. Jedną z najważniejszych cech obok świetnego, sztywnego futerału, którego nie miały siedemsetki, jest długi czas pracy na baterii. Sugerowane 35 godzin słuchania w praktyce powodują, że słuchawki ładuje się raz na tydzień, jak się komu przypomni. Nie trzeba myśleć o tym aspekcie ich pracy.


Wnioski

Po pierwsze słuchawki bezprzewodowe – to jest to. Wygoda poprzez brak kabla sięga zupełnie innych poziomów. Jakość wykonania tego modelu, brak skrzypienia tworzyw sztucznych, miękka skórka na nausznikach i brak efektu zasysania bębenków pod wpływem generowanego podciśnienia są kolejnym plusem. Nie jest tak dobrze z redukcją szumu, jak w PX7 no i podobno w AirPods Max, ale jest dwukrotnie, trzykrotnie taniej! Dźwięk jest bardzo muzykalny, a obsługa poprzez panel dotykowy lewego nausznika, szybko staje się intuicyjna. No cóż, ten model przekonał nawet takiego purystę jak Maciej, słuchający muzyki w domu na kolumnach Vienna Acoustics Mozart Grand… Jeśli szukacie słuchawek do codziennej pracy i nie chcecie przepłacać oraz poświęcać zbyt dużej ilości czasu na słuchanie i porównania – możecie skorzystać z efektów naszych poszukiwań!