Stało się! Po ponad tygodniowych pracach i wnikliwych testach możemy podzielić się z Wami wiedzą o aparacie, który zdecydowanie jest najlepszym obecnie produkowanym seryjnie, aparatem fotograficznym na świecie. Musicie wiedzieć, że tak „duże” słowa nie pojawiłyby się, gdybyśmy nie mogli sprawdzić innych konstrukcji. Prace całego zespołu redakcyjnego zwolniły. Musieliśmy przepraszać Was mailowo, że ilość publikowanych materiałów spadła. Prosiliśmy o cierpliwość, tłumacząc się przygotowywaniem materiału, który będzie zaskoczeniem. Stał się zaskoczeniem dla nas wszystkich. Nie spodziewaliśmy się, że po tygodniu prac porównawczych dojdziemy do tak zaskakującego wniosku. Zwłaszcza że producent nigdy o swym modelu 400c tak nie informuje rynku! To nasz, redakcyjny wniosek. Wniosek, który w dalszych częściach tego artykułu uzasadnimy, ale nim to się stanie kilka zdań wprowadzenia, które są niezbędne, aby zrozumieć powagę sytuacji i istotę zjawiska, z którym mieliśmy do czynienia. W tym miejscu należą się słowa uznania dla firmy 6×7 Fotografia profesjonalna, która udostępniła nam sprzęt do testów. To właśnie w jej siedzibie będacej salonem ze sprzętem fotograficznym takich marek jak Sekonic, Hasselblad, Leica, TetherTools, Gitzo, Peli, ThinkTank czy Manfrotto, mieszczącym się w Warszawie przy ulicy Rudzkiej znaleźliśmy ten model. Tam możecie też zapoznać się z tym sprzętem bliżej w tym z unikalną możliwością zrobienia zdjęć na swej karcie takimi aparatami jak Hasselblad czy Leica.

Podstawową trudnością był fakt, że ocenie mieliśmy poddać konstrukcję, której nikt z nas wcześniej nie używał. Nasz redaktor naczelny – używał co prawda innych konstrukcji średnioformatowych w tym bliźniaczego modelu Hasselblad H6D 100C, jednak już na papierze, w suchych danych ten aparat oferował więcej. Sama cena sugerowała zaś, że to „więcej” musi mieć uzasadnienie. Cena nie uzasadniała i nie nakierunkowała nas na końcowy wniosek. Są na świecie aparaty fotograficzne znacznie droższe – więc prawdopodobnie lepsze. Tego nie wiedzieliśmy, przystępując do testu i przyjęliśmy wstępne kryterium, że jeśli droższe to być może lepsze.

Trudnością był fakt, że oceniając ten model, musieliśmy wejść, nawet mentalnie, w świat konstrukcji topowych na fotograficznym rynku. Konstrukcji, których nikt z nas nigdy nie kupi. Od razu możecie sobie darować wszelkie komentarze w stylu: „to nie dla mnie”, „cena z kosmosu”, „absurdalnie drogi”itp. To nie jest aparat fotograficzny do robienia „zwykłych” zdjęć, chociaż i takie oczywiście zrobi. To kamera przeznaczona dla specjalistów. Dla osób, które potrzebują absolutnie najwyższej jakości fotografii. Jego precyzja ukierunkowuje zastosowanie w takich sektorach jak służby dochodzeniowe resortów bezpieczeństwa, wojskowość, ochrona i digitalizacja zasobów kulturowych i dzieł sztuki, prace badawcze, laboratoryjne lub inżynieryjne analizy produktowe i tym podobne. Oczywiście może nim fotografować także wzięty fotograf komercyjny, ale najprawdopodobniej nie wykorzysta on wszystkich możliwości tego aparatu. Tych możliwości, które zadecydowały o okrzyknięciu go „Najlepszym aparatem na świecie”!

Tych, którzy nie chcą czytać i oglądać zapraszamy na film (barrrdzooo długi;-)) o Najlepszym Aparacie Świata, który zamieścił na swoim kanale nasz Redaktor Naczelny – Maciej Taichman. W prawie godzinnym filmie tłumaczy dokładnie o co chodzi i dlaczego to ten aparat jest najlepszym.

 

Trudnością był także fakt, że należało poznać zarówno ten aparat, jak i konstrukcje konkurencji, o co nie było łatwo. Pamiętać musimy o tym, że top-topów oznacza poznawanie konstrukcji bardzo egzotycznych i trudno dostępnych. To nie aparaty leżące na sklepowych półkach. Musieliśmy niemało się natrudzić, aby poznać produkty konkurencyjne.

Trudnością był fakt, z którego zdaliśmy sobie sprawę dopiero podczas poznawania tej konstrukcji, a mianowicie określenie, w czym tak naprawdę ten aparat jest lepszy od innych. Otóż, generuje on największe fotografie finalne, o najwyższej rozdzielczości i największej ostrości przy zachowaniu bardzo prostego przebiegu prac i niespotykanej precyzji i łatwości pracy z kolorem. Oczywiście nie w skali porównawczej do takich konstrukcji jak profesjonalne korpusy pełnoklatkowe czy małego średniego formatu. To nie ta precyzja, jakość, potrzeby użytkownika. Na szczycie światowych zastosowań stoją wyższe, bardziej precyzyjne oczekiwania i standardy. Cele do jakich się dąży, są bardzo precyzyjnie określone. Oceniając ten model aparatu Hasselblad, musieliśmy zetknąć się z zagadnieniami, które dla większości fotografujących są zbędne. FADGI, Metamorfoze, Delt.AE to tylko garstka przykładów, związana z ochroną zabytków i dziedzictwa narodowego, z którymi mają do czynienia użytkownicy topowego sprzętu w swej codziennej pracy. Inne zagadnienia z dziedziny wojskowości okazały się tak tajne, że nie posiadają ogólnodostępnej literatury…

Trudnością było poznawanie modeli konkurencyjnych, które pozornie oferują podobną, a nawet teoretycznie wyższą jakość. Znalazły się tu przystawki cyfrowe Sinar Exact, systemy Mamiya Leaf, Phase One XF i XT ze ściankami IQ czy Fujifilm GFX oraz inne produkty Hasselblada. Nim przejdziemy do opisu ostatnie spostrzeżenie.

Ten artykuł powinien zainteresować nas wszystkich, pomimo tego, że najprawdopodobniej nigdy tego aparatu nie zakupimy. Materiał ten powstał dlatego, że jako portal ceniący sobie użytkowników zmierzających do doskonałości, pasjonatów jakości i techniki oraz dobrej fotografii staramy się pokazywać to, co na rynku najlepsze. Każdy fan samochodów powinien wiedzieć, dlaczego marka Rolls Royce jest synonimem jakości, a jej auta są lepsze od innych limuzyn. Każdy fan fotografii powinien wiedzieć, w jakim miejscu jest rozwój techniki fotograficznej. Co można osiągnąć i na co pozwala technologia. Z czasem topowe rozwiązania schodzą do coraz niższych modeli, a po latach stają się popularnymi standardami. Dobrze jest jednak wiedzieć, w jakim miejscu jest rozwój technologii w chwili obecnej.

Czy jesteście gotowi zapoznać się z najwyższą jakością w fotografii? Chcecie zobaczyć naprawdę szczegółowe zdjęcia? Ciekawi Was co tak nami wstrząsnęło? Jeśli tak – zapraszamy do lektury!

Hasselbald H6D to platforma będąca rozwojowym przedłużeniem systemu H od H1 poprzez H2,3,4 i 5. System ten powstał jako możliwość wejścia aparatów Hasselblad w świat systemu AF, a potem fotografii cyfrowej. Modele H6D 100C i 400C Multishot różnią się tak naprawdę zastosowaną ścianką tylną. To w niej należy doszukiwać się różnic.

Top-topów to także wysokie ceny. Model H6D 100 C kosztuje ok. 34 400 Euro. Model H6D 400 C kosztuje 47 600 Euro. 47 880 Euro kosztuje konkurencyjny model Phase One XF ze ścianką IQ4 o rozdzielczości 150 megapikseli. Wyposażony w tę samą ściankę „bezlusterkowy” Phase One XT kosztuje 58 300 Euro. To oczywiście ceny bez obiektywów… W takim przedziale cenowym się poruszamy.

Pierwszy kontakt jest zaskoczeniem. To taki sam korpus, akumulator czy pryzmat jak w modelu H6D 100 C. Żadnych różnic! Jedynie napis na tylnej ściance – „400 C MS” informuje, że mamy do czynienia z droższym korpusem o większych możliwościach. Bardzo dobrze zbudowana cyfrowa lustrzanka modułowa. Metal i spasowanie elementów wzorowe. Rozmieszczenie zminimalizowanej ilości przycisków jest bardzo ergonomiczne, ale osoby nieprzyzwyczajone do pracy ze średnioformatowymi lustrzankami muszą do rozmieszczenia przycisków i sposobu pracy przywyknąć. Podstawowe celowanie odbywa się poprzez pryzmat, na drodze optycznej, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, aby przełączyć się na tryb podglądu na żywo i obserwację na ekranie kończącym tylną ściankę. Każdy element możemy odłączyć od korpusu, a ten obejmuje nie tak jak w starych lustrzankach średnioformatowych jedynie sześcienną bryłę komory lustra, ale także zwieńczenie bocznego uchwytu z zespołem przycisków i pokręteł sterujących oraz górnym ekranem. Pryzmat lub celownik lupowy są wymienne. Styki umożliwiają współpracę pryzmatu z komorą lustra, a ta przekazuje wszelkie wymienne dane pomiędzy ścianką, pryzmatem i obiektywem. Nietypowym rozwiązaniem jest sposób zasilania. Uchwyt boczny w całości gumowany jest właśnie akumulatorem, który podłączamy od dołu do zwieńczenia mocowania uchwytu bocznego. Blokada jest bardzo pewna, poprzez zatrzaśnięcie metalowej zapadki. Dostęp do czujnika jest możliwy po odpięciu tylnej ścianki. Komora lustra jest od tyłu zabezpieczona zasłonką jak w klasycznych Hasselbladach serii V. Ta modułowa budowa jest niezmiennym konceptem odróżniającym od lat konstrukcje z najwyższej półki lustrzanek średnioformatowych od tradycyjnych kamer pełnoklatkowych (tak, tak oczywiście z wyjątkami takimi, jak Pentax 67, Mamiya 6 czy PentaconSix i pochodnymi).

Mamy co trzymać w dłoniach, lecz fotografowanie „z ręki” to nie metoda pracy z kamerą, która daje co najmniej 100 megapikseli z matrycy średnioformatowej o rozmiarze sensora 53.4 × 40.0 mm i rozmiarze kwadratowego piksela o boku 4,6 μm. Całość waży 2180 g z obiektywem 80 mm, tylną ścianką, pryzmatem i akumulatorem. Już tu widzimy przewagę nad konstrukcjami GFX o rozmiarze sensora 33 x 44 mm i tą samą rozdzielczością. Nawet jeśli rozdzielczość jest na wstępnie takim samym poziomie to rozmiar sensora już nie. Kamera oferuje 16 bitową głębię kolorów z 15 stopniową dynamiką. Czułość możemy ustawiać w zakresie 64, 100, 200, 400, 800, 1600, 3200, 6400, 12800 ISO. Zapis danych odbywa się poprzez tethering i złącze USB-C na komputerach Mac lub PC i na kartach pamięci typu CFast i SD. Zakres czasów migawek centralnych waha się od 60 minut do 1/2000 s z możliwością synchronizacji przy wszystkich czasach. Oczywiście wszystkie rodzaje automatyki naświetlania i rodzaju pomiaru są tu zaimplementowane. Dane wprowadzamy poziomu 3 calowego wyświetlacza dotykowego z typowym interfejsem Hasselblada w postaci ikon oraz za pomocą przycisków i przycisków funkcyjnych. Wszystko, co możemy wyszukać w menu, nakierunkowane jest na najwyższą jakość obrazu i końcowy efekt. Zgodnie z filozofią Hasselblada znajdziemy tu wszystkie funkcje niezbędne do kontroli nad procesem fotografowania, które w realny sposób wpływają na końcowy efekt i tylko takie. Menu jest proste i jego ogarnięcie nie zabiera zbyt wiele czasu. Skupić za to można się nad szczegółami pracy z tą kamerą, aby uzyskać w pełni pożądane rezultaty i to zarówno w fotografii, jak i w zapisie video (rozdzielczość 4K RAW).

Jest nad czym zapanować, ponieważ pliki oferują duże rozdzielczości i przy głębi 16 bitowej duży rozmiar. W trybie zdjęć pojedynczych – Single-shot (100MP), zapis w pliku RAW typu 3FR fotografia zajmuje: 211MB. TIFF 8 bit: 300MB. W trybie 4 ekspozycji wielkość obrazu to nadal (100MP), ale plik RAW typu 3F zajmuje: 650MB. TIFF 8 bit: 300MB. W trybie 6 ekspozycji – 6-shot (dostajemy 400MP), plik RAW typu 3F ma 925MB. TIFF 8 bit: 1.2GB. TIFF 16 bit: 2.4GB.

Już po analizie tych danych zaczynamy obserwować, w jakim kierunku to zmierza. Jednak tryb podobny co do podstaw działania o nazwie Pixel Shift Multi Shot jest już dostępny w mniejszych czujnikach systemu GFX, a przystawki IQ4 PhaseOne oferują największą rozdzielczość bo 151 megapikseli w trybie pojedynczego zdjęcia. Dlaczego więc to tego Hasselblada określiliśmy zwycięzcą w kategorii wielkości obrazu, ostrości i rozdzielczości?

Pozwólcie, że podamy podstawowy parametr, czyli rozdzielczość fotografii i jej wielkość natywną w przypadku wydruku w rozdzielczości 300 dpi.

Phase One XF IQ4 150 ma rozmiar czujnika 53.4 x 40 mm, rozdzielczość 14204 x 10652 pikseli co daje rozmiar 120,26 cm na 90 cm przy 300 dpi
Phase One XF IQ4 100 ma rozmiar czujnika 53.4 x 40 mm, rozdzielczość 11608 x 8708 pikseli co daje rozmiar 98,3 cm na 73,2 cm przy 300 dpi

Fujifilm GFX 100 ma rozmiar czujnika 43,8 X 32,9 mm rozdzielczość 11808 x 8754 pikseli co daje rozmiar 98,62 cm na 73,96 cm przy 300 dpi

Hasselblad H6D 100C ma rozmiar czujnika 53.4 x 40 mm, rozdzielczość 11600 x 8700 pikseli co daje rozmiar 98,21 cm na 73,66 cm przy 300 dpi
Hasselblad H6D 400C ma rozmiar czujnika 53.4 x 40 mm, rozdzielczość 11600 x 8700 pikseli co daje rozmiar 98,21 cm na 73,66 cm przy 300 dpi

No więc? Najwyższą rozdzielczość i wielkość matrycy ma Phase One XF iQ4 150 rozmiarem 120,26 cm po dużym boku na 90 cm przy krótszym boku przy rozdzielczości wydruku 300 dpi. To on powinien być zwycięzcą! I jest, jeśli założymy wykonywanie pojedynczych zdjęć. Nam jednak zależy na uzyskaniu maksymalnego rozmiaru przy zdjęciu obiektu nieruchomego – np. fragmentu dzieła sztuki. Tu już wkracza nasz zwycięzca model H6D 400 C MS, który w trybie MS 4 pozwala co prawda na wykonanie kilku zdjęć z przesunięciem piksela tak, aby jak najefektywniej uszczegółowić zdjęcie, pozbywając się efektu zapisu z użyciem filtru siatki Bayera i daje to nam… znowu rozdzielczość 11600 x 8700 pikseli co daje rozmiar 98,21 cm na 73,66 cm przy 300 dpi. Gdzie więc te parametry dające zwycięstwo???

Wszystko zmienia się radykalnie, gdy to specjalistyczne narzędzie włączymy z ustawieniem funkcji MultiShot na 6 ekspozycji. Aparat wykona wówczas 4 zdjęcia jak w trybie MS 4 + 2 z przesunięciem o jeden piksel. Co uzyskujemy? Przy rozmiarze matrycy 53.4 x 40 mm, rozdzielczość zwiększa się do rozmiaru 23 200 x 17 400 pikseli, co daje rozmiar 196,43 cm na 147,32 cm przy 300 dpi! Teraz wyobraźcie sobie rozmiar fragmentu obrazu olejnego sfotografowanego przy użyciu obiektywu makro. Fragment o długości boku dłuższego 20 cm będzie miał 196,43 cm długości. Możecie ogarnąć ilość szczegółów? Chyba nie.

Szczegółowość plików nieruchomych przedmiotów jest niesamowita. Dodajmy do tego, że fotografowanie w trybie 4 i 6 ekspozycji odbywa się poprzez tethering i kontrolę z programu Phocus. Unieruchamiamy aparat na solidnym statywie, unosimy lustro i włączamy tryb sześcioekspozycyjny. Dodać należy, że to, co dotyczy poprawnej ekspozycji, jest w ustawieniach aparatu i programie dopracowane do ostatniego szczegółu. Cała sekwencja ekspozycji w lustrzance z migawką centralną jest dosyć skomplikowana, a tu mamy możliwość ingerencji w to, jak ona przebiegnie.

Normalnie wygląda to tak: naciskamy spust migawki, ta zamyka się – lustro podnosi się do góry – migawka otwiera się do wielkości ustawionej przysłony – zamyka się – lustro opada – migawka otwiera się i pozostaje otwarta. Tu jednak mamy możliwość ustawienia czasu, który oddzieli pierwszą ekspozycję od podniesienia lustra. To nie wszystko. Kolejne ekspozycje mogą odbywać się z „kłapiącym” lustrem lub uniesionym (oczywiście tak lepiej), klika więc cichutko tylko migawka centralna. No dobrze, ale nawet tu możemy przedłużyć czas, który mija od zamknięcia migawki centralnej do kolejnego otwarcia i to w milisekundach – my ułatwialiśmy tę opcję na 200 ms aby zminimalizować jakiekolwiek drgania. I tyle. Program naświetla 6 razy, w tym dwa razy przesuwa matrycę o pół piksela. Zdjęcia zliczane są i przeliczane przez program i my od razu otrzymujemy jeden gotowy plik RAW, który na sobie ma cyferkę 6 jako wynik 6 ekspozycji. Jeśli kamera drgnie lub, któraś z ekspozycji będzie odbiegać poziomem światła, program nas o tym poinformuje. Tej pierwszej informacji nie można zignorować i zdjęcie należy powtórzyć. Drugą można czasami zignorować, a efekt i tak jest wspaniały. Różnice w detalach są imponujące. Program Phocus stworzy nam warunki nawet do pracy reprodukcyjnej, w której nie tylko ostrość, ale kontrolę kolorów uzyskamy na najwyższym możliwym poziomie.

Pamiętać musimy, że nie ma tu jak we wszystkich kamerach Hasselblad, żadnych trybów kolorystycznych. Działa niezawodnie System Naturalnych Kolorów Hasselblada, który oferuje naturalne kolory w każdym ujęciu. Oczywiście na poziomie postprodukcji w programie Phocus możemy wszystko zmieniać, jednak zapis jest tylko w formie podstawowych nastaw.

Wielkość plików wyjściowych i sposób pracy całego systemu na plikach RAW o rozmiarze około 2 GB (tak to nie pomyłka) i następnie tiffów 16 bitowych o rozmiarach 1,94 GB wymagają dobrego komputera i jeszcze lepszego monitora do obserwacji szczegółów, ale efekty są oszałamiające.

Na początek porównanie wielkości plików z różnych aparatów średnioformatowych w formie końcowych wydruków w rozdzielczości 300 DPI. Duży to plik z aparatu Hasselblad H6D 400 C MS (196 cm wysokości) i z aparatu Hasselblad X1D II.

Teraz porównanie detali. Banknot 100 zł sfotografowany za pomocą kamery Hasselblad X1D II, a następnie w trybie multishot-6 aparatem Hasselblad H6D 400C.

Poniżej kilka fotografii lasu i miasta zrealizowanych „z ręki” w trybie 100 megapikseli obiektywem Hasselblad 24 mm i obiektywem 80 mm – te fotografie są „normalne”. Jeszcze niżej fotografie samochodów Lamborghini zrealizowane za pomocą obiektywów 80 i 120 mm