Dzisiaj firma Leica zaprezentowała nowy model klasycznej M10-R w wersji malowanej na czarno. U podstaw powstania takiego wykończenia leżą starania firmy o dostarczenie użytkownikom wyjątkowego, zindywidualizowanego sprzętu. Malowane błyszczącym czarnym lakierem elementy aparatu, kryją pod sobą mosiądz elementów metalowych. Z czasem farba będzie wycierać się w miejscach styku z dłońmi użytkownika – dzięki czemu nie będzie dwóch takich samych egzemplarzy. Aparat nosić będzie na sobie ślady użytkowania jako swoją historię. Takie egzemplarze użytkowane przed laty przez wybitnych fotografów sprzedawane są na aukcjach po wyjątkowo wysokich cenach. Nabywca modelu M10-R może obecnie pokusić się także o takie wykończenie.

Ekstremalne ślady użytkowania na egzemplarzu należącym do Elliotta-Erwitta.

Oprócz wykończenia na wysoki połysk istnieją pewne detale zewnętrzne, które odróżniają nowy wariant projektu od jego seryjnego odpowiednika (chociaż specyfikacje techniczne są identyczne w obu modelach). Różnice te obejmują klasyczny napis Leica na górnej płycie oraz grawerunek „Ernst Leitz Wetzlar Germany”. Pominięto również czerwoną kropkę Leiki, tworząc dyskretny wygląd, który ułatwia szczególnie dyskretne podejście. Podobnie jak w przypadku wszystkich aparatów Leica M, nowy wariant jest wyposażony w niezwykle cichą migawkę, która pozwala fotografowi na uchwycenie scen z bliskiej odległości bez zwracania na siebie uwagi.

Perfekcjonizm w każdym szczególe to jedna z cech charakterystycznych tego niezwykłego aparatu systemowego: zarówno czułość ISO, jak i pokrętło czasu otwarcia migawki mają klasyczne radełkowanie w romby, a spust migawki wyróżnia srebrno-chromowane wykończenie. Leica M10-R zapewnia wyjątkowo wysoką jakość obrazu: dzięki rozdzielczości ponad 40 megapikseli czujnik rozpoznaje nawet najdrobniejsze szczegóły. Dzięki temu aparat może w pełni wykorzystać potencjał legendarnych obiektywów M Leiki.

Niezawodność przez wiele lat użytkowania w połączeniu z zachowaniem wysokiej wartości to cechy wyróżniające ten wyjątkowy aparat. Są także świadectwem konsekwentnej realizacji filozofii firmy Leica. Przez dziesięciolecia swojej niezwykłej historii Leica kładła nacisk na zrównoważony rozwój. Na przykład, opracowując bagnet Leica M w latach 50., firma stworzyła ponadczasowy standard mocowania obiektywu; w rezultacie w nowej Leice M10-R pomalowanej na czarno można nadal używać nawet starych obiektywów z ery fotografii analogowej. Jak zawsze, instrumenty optyczne Leiki okazują się niezawodnymi towarzyszami, charakteryzującymi się wyjątkową jakością i trwałością.

Jak twierdzi producent – „To aparat, który nie tylko rejestruje chwile w czasie, ale także opowiada własną historię”. W dzisiejszym zero-jedynkowym świecie bezdusznej ekonomii stawianie na indywidualizm produktów ma coraz większe znaczenie. Firma Leica to rozumie, a nam pozostaje do takiego spojrzenia dojrzeć.