Komputer dla fotografa i filmowca – Rozważania wstępne!

To nie jest zaproszenie do dyskusji tylko bardzo przemyślane zdanie osoby, która od ponad 30 lat pracuje na komputerze, wykonując szeroko rozumiane prace graficzne. Nie oczekujcie, że będę Was mamił, szukał poklasku czy tłumaczył się z podejścia do tego arcyważnego zagadnienia, jakim jest komputer w życiu filmowca, fotografa czy grafika.

Dzielę się z Wami swym doświadczeniem, ale nie musicie się ze mną zgadzać. Nie musicie także się ze mną kłócić. Powinniście natomiast przemyśleć głęboko to, o czym piszę i zastanowić się, czy aby nie ma w tym racji przydatnej dla Was. Czy nie ma w prezentowanym podejściu informacji, które powinniście wykorzystać.

Dodam, że dzielę się wiedzą z życzliwością, abyście mogli uniknąć moich błędów i nie musieli zbyt często zmieniać tego narzędzia, jakim jest obecnie komputer (zmieniać, jeśli chodzi o typ, ponieważ egzemplarze używane przez nas powinniśmy wymieniać co 18 miesięcy – ale o tym w dalszej części). Mam przy tym dla Was informacje bardzo dobre i jeszcze lepsze. Wszystkie prowadzą Was do nabycia optymalnego narzędzia do prac graficznych. Takiego, które pozwoli Wam się rozwijać, podnosić umiejętności warsztatowe, szybko wykonywać powierzone prace i tworzyć coraz bardziej doskonałe obrazy.

Na początek kilka refleksji. Od razu zdradzę, że pomimo tego, że są one na ogół kontrowersyjne – jest na horyzoncie rozwiązanie dla wszystkich tych podniesionych w refleksjach kwestii.

Refleksja pierwsza – MOCY WYSTARCZY!

Piękne jest to, że tak naprawdę większość obecnych komputerów jest w stanie obrobić większość fotografii w postaci plików RAW czy nawet pełnowymiarowych TIFF-ów. Pliki takie są bardzo różne – od kilku MB aż do np. 600 MB. RAW-y wielkości 200 MB stały się już rzeczywistością i chociaż takie zjawisko dotyczy tylko niewielkiej jeszcze ilości kamer, to trzeba brać je pod uwagę. Standardowo „dobre” pliki RAW mieszczą się w przedziale od 15 do 100 MB. To sprawia, że nawet komputer uzbrojony w słaby procesor typu Intel m3 i 4 GB RAM jest w stanie takie pliki „przemielić”. Nie piszę tu o czasie, w jakim się to stanie. Słabsze komputery będą wszystkie operacje wykonywać dłużej. Jednak je wykonają! To jest najważniejsze. Dowodem na to, że nie jest źle, jest mój totalnie rezerwowy MacBook Air 11 cali z 2011 roku z 4GM RAM oparty o procesor Intel Core Duo, który potrafił obrobić pliki video RAW 4K kamery RED w programie Final Cut X. Takie maleństwo, ale oparte o dysk SSD montowany na płycie głównej dało radę… A więc wniosek z pierwszej refleksji – obecny sprzęt komputerowy raczej „daje radę”.

Refleksja druga – JAKOŚĆ WYŚWIETLANEGO OBRAZU

Otrzymywane pliki stają się coraz doskonalsze. Coraz większe, coraz bardziej wysoko-rozdzielcze, coraz ostrzejsze i posiadają coraz doskonalszą kolorystykę. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że nasz sprzęt musi, a przynajmniej powinien nam te wszystkie niuanse umieć pokazać. Tymczasem… Pod tym względem jest źle. Tu proponuję przerwę w lekturze i wizytę w pierwszym lepszym elektro-markecie ze sprzętem komputerowym. Musi to być miejsce, gdzie obok siebie, stoją liczne modele laptopów i najlepiej monitorów. Wystarczy się przejść i pooglądać obrazy na ekranie. Jeśli jesteście szczególnie dociekliwi, możecie zabrać ze sobą jakieś świetne zdjęcie swego autorstwa na nośniku USB i poprosić o wyświetlenie. Na ogół będzie nieciekawie. Musicie wykazać się cierpliwością i mieć siłę oglądać wiele propozycji. Wnioski wyciągnięcie sami. Obraz ciemny, kolory nienasycone lub przejaskrawione, widoczne piksele obrazu monitora, słaba rozdzielczość, różnice w jasności pola obrazowego itd. Czasami wystarczy przejść się szybko wzdłuż włączonych monitorów i od razu zauważyć, że kilka wyróżnia się na plus. Zdecydowana większość będzie słaba. Jeszcze gorzej jest wśród monitorów stacjonarnych, gdzie ciągle sprzedawcy proponować Wam będą świetne monitory o rozdzielczości HD… Dramat. Zdobycie komputera, który pozwoli Wam kontrolować obraz w sposób znakomity, jest trudne. Są oczywiście dostępne monitory 4K, jednak zanim rzucicie się na jeden z nich, zwróćcie uwagę na kilka parametrów, a Wasz entuzjazm zacznie gasnąć. Jasność, głębia kolorów i rozdzielczość monitora rozumiana nie jako rozmiar, tylko gęstość pikseli… Przekonałem się o tym, zmieniając monitor 30 calowy Apple Cinema Display o rozdzielczości 2560 pix, który służył mi prawie 10 lat i ciągle był świetny, oferując bardzo szeroki kąt oglądania, jasność 400 cd/m2.

Potrzebowałem do montażu filmów monitor 4K i długo musiałem szukać. W końcu znalazłem monitor Dell UltraSharp U3219Q, który miał podobną jasność i dawał ostry obraz, ale nie dawał podobnej ogólnej jakości. Używałem go przez niecały rok. Szukałem dalej. Jeśli decydujecie się na model przenośny, także zwróćcie uwagę na jasność i gamę kolorów. Wyświetlacze Retina niezmiennie zachwycają każdego.

Tu jeszcze jedna dygresja. Często spotkać się możemy z reklamami monitorów „graficznych” firm produkujących wyłącznie monitory. Ja z takimi miałem do czynienia. Renomowane firmy produkują dobre monitory, ale ich ceny są zabójcze natomiast parametry już nie zawsze. Podczas gdy często producent chwali się pokryciem szerokiego spektrum barw obraz na ekranie i tak nie jest rewelacyjny, jeśli porównamy go z najlepszymi monitorami. A jakie to są. Prawie w każdym większym mieście mamy galerię handlową (tak, oczywiście wiem teraz nieczynną ;-)), w której znajdziemy iSpot lub innego dystrybutora Apple. Znajdziecie tam obecnie najlepiej pokazujący obraz monitor, jaki można zobaczyć – Monitor Apple Pro Display XDR Retina 6K. Jest to wyświetlacz IPS LCD o przekątnej 32 cali z technologią Oxide TFT. Tak wiem straszliwie drogi, ale piszę tu o swoistym wzorcu jakości obrazu. Każdy, kto nie może dopatrzyć się pikseli na ekranie iPhone czy iPada powinien zobaczyć obraz na tym monitorze. Szeroka gama kolorów P3, 10-bitowa głębia odzwierciedlająca 1,073 miliarda kolorów i jasność stała 500 nitów przy rozdzielczości 218 pikseli na cal robią robotę. Nieco tylko gorsze parametry oferują monitory Retina 5K wbudowane w komputery iMac.

Wystarczy, że właśnie na nich zobaczycie swoje zdjęcia przyniesione na nośniku USB. Polecam!

Refleksja trzecia – MIEJSCE NA DANE

Komputer do grafiki musi zapewniać dużą ilość miejsca na dysku twardym. Truizm, ale to co rozumie się przez miejsce na dysku, ciągle się zmienia. Im większe są nasze pliki, tym szybciej rośnie zapotrzebowanie na przestrzeń dyskową. W ciągu roku, dwóch lat wielkość tego zapotrzebowania rośnie diametralnie. Jeszcze dwa lata temu 2 TB wystarczało na podstawowe pliki z najnowszymi sesjami na okres jakiegoś roku. Obecnie to już żart. 4 TB przestrzeni dyskowej po przejściu na średni format to miejsce na podstawowe pliki przeciętnie aktywnego profesjonalisty, które zapełni się w ciągu roku.

Dysk musi być szybki, aby nie stał się „wąskim gardłem” całego systemu. Szybkość dysków jest wśród grafików niedocenianym aspektem. Każdy fotograf czy filmowiec przedkłada na ogół wielkość dysku nad jego prędkość. Niesłusznie. Wyrządza sobie przy tym niepowetowane straty. Dlaczego? Dlatego, że szybki procesor i duża ilość pamięci operacyjnej nie wystarczą, gdy chcemy szybko i efektywnie pracować. Dostęp do zgromadzonych danych musi być jak najszybszy – zapis także. Rozumiemy to w stosunku do naszych kart SD, a w stosunku do dysków już jakoś mniej. Duży komputer stacjonarny oferuje miejsce na pojemne dyski twarde HDD 3,5 cala – z prędkościami obrotowymi talerzy 7200 obsługujące standard SATA III. Mniejsze komputery oferują słabsze pod tym względem dyski HDD 2,5 cala o prędkościach 5200 z takim samym interfejsem. Nowsze komputery przenośne i stacjonarne oferują dyski SSD oparte o nowsze standardy obsługi danych takie jak NVME czy M2 i tym samym większe przepustowości. Na ogół są one trudno wymienialne lub w ogóle wmontowane w płytę główną, ale oferują transfer na poziomie 2800 MB/s. Taki szybki dysk świetnie sprawdzi się w roli dysku systemowego, na którym przechowujemy jedynie aktualne projekty. Takie rozwiązania są drogie i zależą od pojemności, która powinna zaczynać się obecnie dla grafika od 512 GB. Nasze archiwa znajdują się wówczas na zewnątrz, ale musimy być pewni, że transfer odbywać się będzie co najmniej z wykorzystaniem połączenia USB 3.0 lub USB-C a najlepiej Thunderbolt. Im więcej takich złączy i do tego np. złącze RJ45 – sieciowe działające jako 10 Gigabit Ethernet tym lepiej, jeśli chodzi o przechowywanie danych i rozbudowę archiwum. Jeśli będziemy mieli np. 2 gniazda USB-C/Thunderbolt możemy myśleć o dyskach zewnętrznych mających przepustowość 2800 MB/s!

Refleksja czwarta – MOŻLIWOŚĆ MODERNIZACJI

Możliwości rozbudowy jest jednym z atutów, ale nie zawsze tak jest. Teoretycznie otwarte systemy tworzone w oparciu o dowolne komponenty i sterowniki wgrywane w system operacyjny nie zawsze dogadują się ze sobą, tworząc czasami wysoce niestabilne środowisko pracy. Często niedający się rozbudować laptop pozwala na stabilniejszą pracę niż składak złożony z różnych komponentów, których nikt ze sobą nigdy nie zestawiał.

Założenie rozbudowy ma zapewniać dłuższą żywotność sprzętu, który możemy doposażyć z czasem o wymienione nowsze i lepsze komponenty. Ten argument traci na znaczeniu, ponieważ szybciej starzeją się interfejsy i chipsety płyt głównych obsługujące konkretne procesory, a te także ciągle są modernizowane i wymiana jednego z elementów systemu – np. karty graficznej już może nie wystarczyć w 3 letnim komputerze.

Lepszym rozwiązaniem jest wymiana całego komputera co maksymalnie 1,5 roku, czyli 18 miesięcy. To rozwiązanie wydaje się być szalone, ale jest bardzo popularne wśród świadomych konsumentów sprzętu komputerowego. Na zachodzie jest wręcz normą. Wystarczy raz zainwestować w najlepszy komputer, na jaki nas stać, aby potem tracąc bardzo niewiele, ciągle cieszyć się najnowszym sprzętem. Dołożenie powiedzmy 10% wartości co 18 miesięcy, nie jest dużą ceną, za posiadanie najnowszego sprzętu. Oczywiście ważne jest, aby nasz komputer należał do takich, na które jest popyt. Pozostanie na dłużej przy jednym sprzęcie, powoduje, że nasz komputer „traci moc” obciążany coraz to nowszymi wersjami oprogramowania, które wymagają więcej pamięci operacyjnej i szybszego CPU.

Refleksja piąta – PAMIĘĆ OPERACYJNA RAM

W pracach graficznych poza szybkością i typem procesora najważniejszą wartością jest ilość pamięci operacyjnej RAM i prędkość jej taktowania. Im więcej RAM-u, tym praca z komputerem nawet na dużych grupach plików jest prostsza i przyjemniejsza. Niestety obecnie bardzo często jedynie komputery stacjonarne umożliwiają wymianę pamięci operacyjnej RAM lub jej zwiększenie. To ważne przy zakupie – starać się trzeba, aby nasz graficzny komputer miał tej pamięci jak najwięcej, ponieważ często nie będziemy w stanie już ilości pamięci zwiększyć. Często też cena pamięci jest zaporowa – wystarczy sprawdzić ofertę Apple w tym zakresie.

Refleksja szósta i ostatnia – SYSTEM OPERACYJNY

Obojętnie jak dobry nie będzie komputer pod względem zastosowanych komponentów, bardzo dużo zależeć będzie od systemu operacyjnego, który nad tym sprzętem zapanuje. To właśnie często od odpowiedzi na pytanie – jaki system operacyjny jest dla mnie najlepszy? – powinno się zaczynać wybór komputera. System operacyjny to nie tylko obsługa wszelkiej treści mediów, ale także sposób obsługi aplikacji i ich ilość dostępna na dany system. To także szybkość pracy i wykorzystanie mocy obliczeniowej CPU i GPU. To, co dla prac graficznych najważniejsze to obsługa kolorów i jakość wyświetlania. To, co najważniejsze dla wszystkich zastosowań to stabilność pracy i ogólna koncepcja pracy z systemem. Dotarliśmy do tego ważnego miejsca, w którym garść wstępnych refleksji pozwoliła uświadomić sobie potrzeby, którym sprostać ma nasz komputer. Ostatnia refleksja stanowi początek do wyboru właściwego dla fotografa czy filmowca komputera. Zaczynajmy.

Wybieramy właściwy system operacyjny.

Nie traćmy czasu na dywagacje i refleksje – te są już za nami. Pora wybierać! To właśnie system operacyjny w 80% odpowiadać będzie za nasze zawodowe wyniki, radość z użytkowania sprzętu na co dzień i skuteczność oraz szybkość pracy. Nie chcę przytaczać tu moich złych wspomnień wynikających z podążania głównym nurtem i zaczynania swej przygody z komputerami od maszyn opartych na systemie operacyjnym Windows. Sterowniki, wirusy i programy antywirusowe oraz brak intuicyjnej obsługi, to tylko wierzchołek góry lodowej problemów. Dla grafika największym problemem jest jakość zarządzania barwą. Jeśli stabilność działania i jakość oprogramowania oraz właśnie wierność zarządzania kolorem są dla nas istotne (a są), to nie mamy się nad czym zastanawiać. Naszym wyborem powinien być system operacyjny Mac OS firmy Apple. Po prostu. Od 2006 roku, kiedy to w rozpaczy po kolejnej infekcji i nocy spędzonej nie na obróbce zlecenia, a na wgrywaniu systemu, który znowu się „posypał” – przeszedłem na komputery Mackintosh i tak już zostało. Problemy z kolorystyką filmów i zdjęć zniknęły. Spory z drukarzami nagle się skończyły. To, co widziałem na ekranie komputera, potem odnajdywałem na wydrukowanych stronach czasopism i w klipach emitowanych w TV. Nigdy od 2006 roku komputer (a miałem ich z 10) nie odmówił mi posłuszeństwa. Siadam do komputera, aby coś zrobić, nie tracę czasu na zajmowanie się tym, aby on jakoś funkcjonował. Odkąd zakupiłem Maca (mimo oporów) mojej Mamie, skończyły się telefony z zapytaniami jak coś naprawić. Z semi – informatyka mogłem przeistoczyć się w fotografa-filmowca-grafika.

Działanie systemu operacyjnego macOS to jakość sama w sobie. Historycznie patrząc, system ten zbudowany jest na bazie systemu operacyjnego UNIX, co sprawia, że jest odporny na działanie wirusów komputerowych. Nie trzeba używać w komputerach Macintosh, żadnych programów antywirusowych! Każdy, kto marudził, wgrywając kolejne uaktualnienie programu antywirusowego działającego w tle systemu Windows i go spowalniającego, ten doceni to rozwiązanie. W macOS może nam grozić jedynie złośliwe oprogramowanie, jeśli zechcemy je samodzielnie odpalić.

Programy działają w oparciu o regułę KISS, która powoduje, że każdy program ma wykonywać swe zadanie jak najprościej. Ta archaiczna reguła, jest dzisiaj mniej widoczna, ale sama zasada, się sprawdza. Komputer działa zaraz po wyjęciu z pudełka wraz z niezbędnymi do podstawowej pracy programami.

Ważne jest, że makówki czytają dyski systemów plików Windows bez problemu. To samo dotyczy plików programów takich jak Word, Excel i innych. Czytane są z łatwością, a programy działające na macOS, mogą zapisywać dane w plikach takich programów lub je tworzyć. W drugą stronę jest to niemożliwe.

To nie wszystko. Nie można nie wspomnieć o zasadniczej różnicy pomiędzy systemem macOS i innymi systemami dostępnymi na rynku. Licencję otrzymujemy wraz z komputerem, a pobieranie kolejnych wersji jest całkowicie bezpłatne. Po drugie wgrywane programy nie zanieczyszczają systemu operacyjnego. Otwierane są w pamięci i zamykane, ale nie nadpisują zmian w systemie. W systemie Windows mamy zjawisko komplikowania się i wydłużania wpisów w rejestrze systemowym, co z czasem spowalnia system. Tu tego zjawiska w ogóle nie ma. System zawsze pracuje z tym samym wigorem.

Ważne jest, że większość dostępnych urządzeń peryferyjnych jest obsługiwana przez macOS bez dodatkowego wgrywania sterowników. Po prostu działają. No i chyba najważniejsza cecha. Komputery złożone są ze starannie dobranych i eksperymentalnie sprawdzanych komponentów co zapewnia ich pełne i optymalne zgranie. Niezachwiane działanie systemu i komputera tak zbudowanego jest trudne do porównania z przypadkowo dobranymi komponentami „składaka”.

Wniosek na start jest prosty – komputer Apple.

Komputer Apple, ale jaki?

To zależy od przyjętej przez Was koncepcji pracy. Z grubsza są dwie. Nie lekceważcie tego akapitu, ponieważ w tym miejscu wybieramy jaki komputer powinniśmy zakupić.

Te dwa modele to jedynie zaznaczenie ogólnego charakteru pracy z komputerem. W rzeczywistości nie jest to takie proste, ponieważ sam wybór komputera stacjonarnego czy przenośnego jeszcze nie załatwia najważniejszego problemu decyzyjnego, który jest przed nami.

Największym atutem pracy ze sprzętem mobilnym jest możliwość przenoszenia go z miejsca na miejsce i pracy nawet bez źródła zasilania. To oczywiście tylko przez kilka godzin. Posiadając komputer mobilny, możemy pracować w dowolnym miejscu, a samo urządzenie może współpracować z nami przez własne narzędzia wskazujące. Komputer posiada także własny monitor, tym samym stając się zamkniętą całością. Gdzie znajdziemy wadę takiego rozwiązania?

To bardzo proste, po pierwsze komputer mobilny bardzo często ma ograniczoną ilość złączy, ograniczoną ilość pamięci operacyjnej, którą nabywamy wraz z urządzeniem oraz na ogół mniejszą wydajność układów CPU i GPU. Mniejsza przekątna ekranu powoduje, że wielogodzinna praca nad skomplikowanymi zleceniami może być uciążliwa. To samo dotyczy pochylenia się nad ekranem, które jest wymuszone budową komputera przenośnego i umieszczeniem ekranu blisko punktu podstawy. Nawet najnowocześniejsze komputery przenośne mają także inną słabość. W porównaniu z urządzeniami stacjonarnymi szybciej się nagrzewają, a tym samym stają się głośniejsze. Szum wentylatorów chłodzących układy obliczeniowe może być problemem – zwłaszcza jeśli używamy monitora zewnętrznego.

Najnowsze komputery Apple w tym te, które zbudowane w oparciu o procesor firmy Apple M1 są niesamowicie wydajne, a zintegrowane rdzenie graficzne i pamięć powodują bardzo szybką pracę oraz kilkunastogodzinną gotowość do niej. Wszystkie komputery będące obecnie w sprzedaży, aż do modeli z roku dwa tysiące trzynastego, umożliwiają sprawną pracę z grafiką, przy czym kupując sprzęt używany, należy zwracać uwagę na rodzaj procesora i ilość pamięci RAM.

Lepiej inwestować w modele z co najmniej 16 GB pamięci operacyjnej. Bardzo ważnym atutem nabywanych komputerów przenośnych jest ekran Retina o wysokiej rozdzielczości, który pozwoli na komfortową pracę nie tylko z grafiką, ale i ogólnymi zadaniami, które stawia przed nami współczesny świat.

Drugi model pracy zakłada zakup komputera stacjonarnego. Wcale nie musi być to najnowszy Mac Pro. Może to być model iMac, przy czym tu zalecałbym, któryś z najnowszych modeli z ekranem Retina i Przekątną 27 cali. Zaletą komputera stacjonarnego jest mniejsza tendencja nagrzewania się i większa ilość złączy. Komputery te na ogół są szybsze, a często mają możliwość rozbudowy np. pamięci operacyjnej lub wymiany dysku. Są także ciche. Cały czas mam na myśli komputery Apple, a nie biurkowe składaki z Windowsem, w których ilość generowanego przez wentylatory hałasu, zniechęca do pracy.

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

W praktyce musimy zastanowić się nad tym, czy któryś z wymienionych modeli pracy z komputerem, jest dla nas zdecydowanie ważniejszy. Jeżeli tak i np. cenimy sobie mobilność kosztem np. jakości obrazu i nieco szybszego działania nie ma problemu. Nabywamy jeden komputer przenośny i działamy w oparciu o niego. Nasze studio jest zawsze tam, gdzie jest nasz komputer. Posiadanie jednego komputera jest bardzo istotne, ponieważ pomimo tego, że Apple oferuje możliwość synchronizacji wielu urządzeń i podstawowych plików oraz ustawień systemowych, nasze gromadzone dane nie zawsze będą nadawały się do synchronizacji przez system iCloud. Posiadanie jednego komputera jest bardzo ważne, ponieważ nie komplikuje sytuacji, w której na jednym komputerze mamy jakieś tam dane, a na drugim inne. Konieczność synchronizacji danych, zapamiętywanie co gdzie się znajduje i czy zdążyliśmy już dane zaimportować, może przyprawić o bezsenność. Dlatego posiadanie jednego komputera powinno być zasadniczym punktem odniesienia. To także pozwala środki finansowe w całości przeznaczyć na jeden zasadniczy komputer.

Jeżeli jedynym komputerem jest komputer przenośny, możemy usprawnić sobie pracę z nim poprzez doposażenie go o monitor zewnętrzny do pracy stacjonarnej. Monitor wysoko rozdzielczy, umożliwiający wygodną pracę z grafiką, dużą jasność I ergonomię. Wyjeżdżając w teren, mamy narzędzie do archiwizacji i pracy w terenie np. podczas sesji wyjazdowych. Po powrocie zyskujemy możliwość zobaczenia naszych prac na dużym ekranie i wygodną, ergonomiczną pracę. To, co się nie zmienia to prędkość działania i bardzo często przegrzewanie się komputera związane z potrzebą obsługi dużego ekranu przez układ graficzne komputera przenośnego.

Punktem wyjścia do umówienia komputera stacjonarnego jest także posiadanie jednego komputera. Synchronizacja danych i dbanie o to, aby w obydwu komputerach mieć to samo, staje się zbyt uciążliwym zadaniem. Zapytacie zapewne, po co dwa komputery? Otóż nawet pracując stacjonarnie, możemy znaleźć się w sytuacji, w której wyjeżdżamy na sesję wyjazdową. Konieczność archiwizacji danych, jest bardzo ważnym elementem naszej pracy, co powoduje, że poza świetnym komputerem stacjonarnym powinniśmy pomyśleć o mniejszym komputerze przenośnym. Czy jest to dobre rozwiązanie dzisiaj pod koniec 2020 r.? Zdecydowanie nie! Podpowiem wam jednak, że nawet rozwiązania połowiczne np. banki danych, automatycznie obsługujące wkładane do nich karty pamięci i zgrywające dane nie zapewnią wam spokojnego snu. No, chyba że, dubluje się dane na kilku takich nośnikach, gdzieś tam w terenie. W przeciwnym razie dobrze jest, gdy macie podgląd tego, co tak naprawdę skopiowaliście i kopiujecie. Oczywiście dyski tego typu, posiadają obecnie możliwość nawet bezprzewodowej kontroli przez smartfony czy iPady, ale to z kolei wymusza właśnie posiadanie takiego urządzenia. Smartfon to element systemu, który posiada każdy z nas, ale ja polecam inne rozwiązanie w przypadku, gdy pracujemy na mocnym komputerze stacjonarnym.

Barierą jest to, że środki wydane na dobry komputer stacjonarny są na ogół większe, i uniemożliwiają zakup równie dobrego komputera mobilnego, co zresztą mijałoby się z celem. Dlatego w przypadku używania komputera stacjonarnego do większości swoich prac i konieczności nabycia sprzętu do archiwizacji w terenie polecam zakup iPada. Najlepiej jednak aby był to iPad ze złączem USB-C, czyli model iPad air 2020 lub iPad Pro obojętnie czy w wersji dwunasto, czy jedenasto calowej. Większość oprogramowania, które jest obecnie dostępne, może pracować na iPadach, a zakupienie za około 200 zł huba, który umożliwi podłączenie dysku zewnętrznego i jednocześnie będzie czytnikiem kart, przeistoczy nasz mobilny system oparty o iPada w pełnoprawny komputer archiwizacyjny. To rozwiązanie jest tańsze i lżejsze, gdyż iPad pro potrafi ważyć mniej więcej połowę tego, co najlżejszy komputer przenośny. Zabranie ze soba dysków do archiwizacji, zwłaszcza przenośnych dysków SSD, które ważą kilkadziesiąt gramów, nie jest problemem. Hub też waży kilkadziesiąt gramów. Razem taki system umożliwia wygodną pracę w terenie. iPad złączony z kontem iCloud na bieżąco synchronizuje nasze dane kontaktowe i jest też centrum sterowania biznesem i kontaktami wraz z pocztą w terenie. Na iPad wydamy nieco mniej niż na drugi komputer stacjonarny, ale zyskamy dodatkowe urządzenie zarówno do przeglądania Internetu i pracy w domu, jak i do prezentowania treści multimedialnych naszym klientom. Przekazanie iPada klientowi, modelce, zamawiającemu usługę i pokazanie naszych prac na bardzo czytelnym ekranie Retina zwiększa nasze szanse. Celowo nie wspomniałem tu o temacie, który wymaga całego artykułu, jakim jest praca zdalna z aparatem w terenie w oparciu o iPad. O tym już wkrótce w dziale postprodukcja. To fenomenalne rozwiązanie! Zakup iPada jako dodatkowego elementu systemu tłumaczy się więc z wielu powodów.

Reasumując, przedstawię wam najpierw komputer, który obecnie w końcu roku dwa tysiące dwudziestego wydaje się najlepszym rozwiązaniem do profesjonalnej pracy graficznej opartej o model stacjonarny.

Mogę spokojnie zarekomendować takie rozwiązanie, ponieważ przechodziłem przez różne generacje komputerów stacjonarnych i mobilnych i obecnie używane przeze mnie komputery zdecydowanie najlepiej wypadają właśnie w takim wydaniu. iPad pro do archiwizacji danych w terenie i sterowania aparatem na sesji np. podczas tetheringu zdalnego oraz prezentacji biznesowych i bardzo wydajny komputer stacjonarny o wysokiej jakości obrazu i dużej mocy obliczeniowej do pracy na co dzień.

Tak moi drodzy dotarliśmy do końca. W części II przyjdzie pora przedstawić maszynę, która w najlepszy sposób spełnia warunki stosunku jakości do ceny, osiągając dużą moc obliczeniową, sprawne działanie, piękny wygląd i wzorową pracę z grafiką – jeszcze raz podkreślę w pracy stacjonarnej. W części III przedstawimy najlepszy komputer do pracy mobilnej i w IV maszynę bez kompromisów do absolutnie najcięższych zadań.