Wydaje się, że archiwizacja danych jest naszym chlebem powszednim. Wszyscy dbamy o to, aby dane znajdowały się na co najmniej dwóch nośnikach. Obmyślamy skomplikowane strategie przechowywania danych, uwzględniając w naszym przepływie pracy nawet takie zapasowe miejsca przechowywania plików jak chmury… 

Danych przybywa w zastraszającym tempie. Każdy projekt fotograficzny czy filmowy to gigabajty plików. Co ważniejsze, z czasem rośnie zapotrzebowanie na miejsce do przechowywania danych ze względu na to, że urządzenia rejestrujące, oferują coraz wyższą rozdzielczość, coraz wyższą jakość, a tym samym coraz większą objętość plików. W profesjonalnej praktyce bardzo często opieramy swój system przechowywania danych na serwerach NAS, które dla bezpieczeństwa ustawiamy często w trybie RAID duplikującym przechowywane dane.

Można zaryzykować stwierdzenie, że wszyscy staramy się w mniejszym lub większym stopniu dbać o bezpieczeństwo naszych danych. Jesteśmy świadomi tego, jakie konsekwencje spotkać mogą nas w chwili ich utraty.

W profesjonalnych działaniach, archiwum plików cyfrowych stanowi podstawę egzystencji. Pragniemy jednak zwrócić uwagę na to, że wszystkie nasze nośniki danych, które obecnie stosujemy, są na ogół nośnikami magnetycznymi. Bez względu na to, czy pracujemy na dyskach 3,5 cala – dyskach talerzowych, dużych i ciężkich, które znamy ze stacjonarnych komputerów PC, czy używamy lekkich, przenośnych dysków talerzowych 2,5 cala z nowocześniejszymi interfejsami w postaci pojedynczych, niewymagających zasilania kabli typu USB, czy wreszcie dysków SSD.

Bez względu na to, jakich nośników używamy, znajdujemy się obecnie w dosyć nieciekawej sytuacji. Rozwój technologii i pamięci masowych doprowadził do znacznej miniaturyzacji. Ta zaś pociąga za sobą możliwość przechowywania coraz większej ilości danych w coraz mniejszych urządzeniach. Miniaturyzacja urządzeń elektronicznych, których idealnym przedstawicielem są dyski SSD, pociąga za sobą, postęp technologiczny.

W bardzo dużym stopniu postęp ten jest, związany z miniaturyzacją i stosowaniem układów produkowanych w coraz bardziej zminiaturyzowanych procesach technologicznych. Obecnie prym wiodą kilku nanometrowe technologie. Taka miniaturyzacja pociąga za sobą kolejne udogodnienie. Urządzenia pracują pod coraz mniejszym napięciem. Zewnętrzne zasilanie przez zasilacz, nie zawsze jest potrzebne, a urządzenia przenośne potrafią pracowaćkilkanaście godzin, ponieważ do pracy potrzebują minimalnych napięć. Tu dochodzimy do sedna. Nowoczesne technologie są coraz mniej odporne na ewentualne oddziaływanie pól magnetycznych. Z tego zjawiska doskonale zdają sobie sprawę inżynierowie projektujący broń opartą o generowanie impulsu elektromagnetycznego.

 

Zjawisko EMP – czyli impuls elektromagnetyczny to znana od kilkudziesięciu lat konsekwencja użycia broni jądrowej. Jest on wyzwalany w czasie wybuchu nuklearnego, stanowiąc wówczas skutek uboczny. W momencie, kiedy pod wpływem użycia broni masowego rażenia niszczone są obiekty naziemne, instalacje przesyłowe no i oczywiście giną ludzie, samo wyzwolenie impulsu elektromagnetycznego pozostaje niezauważone. Destrukcyjne działanie broni nuklearnej sprawia, że jest ona traktowana jako broń odstraszająca. Mało kto myśli o poważnym jej zastosowaniu i dlatego już od kilkudziesięciu lat wysiłki naukowców skierowane są między innymi na produkcję broni opartej o generowanie impulsu elektromagnetycznego. Ta teoretycznie humanitarna broń nie zabija przeciwnika, ale niszczy urządzenia elektroniczne. W dzisiejszym świecie, opartym całkowicie o elektronikę, stanowi to niemal gwarancję wygrania konfliktów. Wbrew pozorom generowanie silnego impulsu elektromagnetycznego, chociaż wymaga sporej dawki energii, znalazło się także w zainteresowaniu grup terrorystycznych, które coraz poważniej myślą o zastosowaniu, ograniczonych pod względem zasięgu impulsów elektromagnetycznych, do ataków na wybrane cele. Gdyby ktoś chciał zainteresować się bronią, opartą o generowanie impulsu elektromagnetycznego dowie się, że różne formy tego typu broni stosowane są już obecnie, w prowadzonych aktualnie konfliktach zbrojnych i nie są szczególną tajemnicą. Konflikt zbrojny to oczywiście bardzo czarny scenariusz, który na razie nam nie zagraża, a nawet jeśli do niego by doszło to pewnie bezpieczne przechowanie naszych danych, byłoby najmniejszym z naszych zmartwień.

 

Impuls elektromagnetyczny to jednak nie tylko zagrożenie wywołane przez człowieka. Naukowcy od lat przestrzegają nas przed impulsem elektromagnetycznym będącym efektem wybuchów na słońcu. Zagrożeniem są tak zwane koronalne wyrzuty masy z tarczy słonecznej. Wywołują one burze elektromagnetyczne i docierają do ziemi w ciągu zaledwie kilku godzin. Największe tego typu wydarzenie miało miejsce w 1859 r. Odnotowaliśmy mniejsze zjawiska tego typu nawet w pierwszym dziesięcioleciu dwudziestego pierwszego wieku, jednak były to zjawiska o stosunkowo niewielkiej mocy. Duży wyrzut masy koronalne może stanowić potężne zagrożenie, ponieważ naładowane cząsteczki powodują wzbudzanie się napięć w obwodach elektrycznych. Im dłuższy obwód elektryczny, nawet wyłączony, tym większe napięcie może się w nim wówczas wygenerować. Instalacje mogą się wręcz ”usmażyć”. To samo dotyczy urządzeń elektronicznych bez względu na to, czy są włączone i uruchomione, czy też wyłączone. Naukowcy z NASA ostrzegają już od kilkudziesięciu lat, że zagrożenie zwiększa się, a najbardziej ostrzegają przed tym, że w wyniku utracenia danych, nasza cywilizacja może cofnąć się o 100 lat rozwoju. Prawdopodobnie w wyniku burzy magnetycznej możemy utracić wszystkie dane zapisane na nośnikach magnetycznych. To przerażająca wizja, ale możliwa.

 

Firmy od lat zajmujące się technologiami skupiającymi się na przechowywaniu danych, a do takich firm zdecydowanie należy zaliczyć Verbatim, projektują i wdrażają technologie, zwiększające pewność przechowywania danych. Inżynierowie firmy Verbatim od lat zaangażowani byli, poza rozwojem zapisu magnetycznego w doskonalenie zapisu na nośnikach optycznych CD-ROM, CD-R, DVD i BR.

Obecnie ta technologia jest coraz mniej popularna i właściwie nie może, chociażby ze względu na objętość nośników, służyć jako podstawowy sposób przechowywania dużej ilości danych. Jednak w dzisiejszych czasach nośnik optyczny może być poważną alternatywą do przechowywania newralgicznych danych, obok zapisu magnetycznego. Firma Verbatim jak zwykle oddaje w nasze ręce cały gotowy system archiwizacji danych, na który składa się zarówno napęd optyczny umożliwiający odczyt i zapis, jak i same nośniki. Bardziej doświadczeni czytelnicy, zwrócą uwagę, że zapis optyczny nie był pozbawiony wad. Poza stosunkowo niewielką ilością możliwych do zapisania danych wadą było także rozwarstwianie się płyt. Płyty zbudowane z poliwęglanu klejone były warstwowo, a wykonana z cienkiej metalowej foli warstwa, która służyła do zapisu, z czasem stawała się nieczytelna, ponieważ przez rozwarstwianie traciła równoległość – laser nie mógł już jej odczytać.

 

Każdy z nas pamięta porysowane płyty i płyty, które po latach nie dawały się już odczytać. Nie dotyczyło to, chociaż nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy nośników tylko jednej firmy. Verbatim nie stosował aluminium jak producenci chińscy tylko srebro. Płyty były droższe i chociaż wyglądały tak jak inne, nie podlegały łatwej destrukcji. Wystarczy przeczytać, że płyta Verbatim ma powłokę Azo i już wiemy, że powinna wytrzymać 100 lat, podczas gdy “zwykłe” płyty wytrzymują maksymalnie 10 lat. Verbatim wprowadził nawet swego czasu, płyty z warstwą złota zamiast srebra, właśnie w trosce o długość przechowywania danych. Troszkę odstaraszająca była cena tej technologii. Dzisiaj to już jednak przeszłość. Z czasem wprowadzono zupełnie nową technologię produkcji i zapisu dysków optycznych. Nowy standard nosi nazwę M-Disc i opiera się o technologię zapisu danych na płycie, w której warstwą zapisywaną jest minerał zbliżony składem do skały. Po pierwsze taka budowa płyt sprawia, że możliwość rozwarstwiania się jest znacznie mniejsza, a płyty skonstruowane w standardzie M – Disc mają wytrzymałość 1000 lat!

Nowa technologia wymaga użycia znacznie mocniejszego lasera, który jest w stanie wypalać warstwę mineralną. Zapisane w ten sposób dane są już niemożliwe do skasowania. Płyty M-Disc firmy Verbatim obejmują nośniki 25 gigabajtowe i 100 gigabajtowe w standardzie Blu-ray. Płyty nie są tanie, lecz możliwość zapisania newralgicznych danych z perspektywą ich przechowania przez 1000 lat jest bardzo kusząca, zwłaszcza dla nas, twórców obrazu, zarówno video, jak i w fotografii.

Taka alternatywa na przechowywanie końcowych, najważniejszych dla nas plików jest nieocenioną, dodatkową możliwością zabezpieczenia się przed utratą danych. Twórcy wideo mogą w ten sposób zapisywać pliki w najwyższym standardzie np. PRO RESS. Fotografowie, a zwłaszcza twórcy najwyższej jakości fotografii komercyjnych i artystycznych mają możliwość zapisywania swoich docelowych plików.

Warto zainteresować się samą nagrywarką. Urządzenie Blu-ray Slimline Ultra HD 4K umożliwia zapis i odczyt wszystkich znanych standardów ze szczególnym uwzględnieniem nowej technologii M-Disc. Jest to nagrywarka płyt BR, co w praktyce oznacza możliwość odczytu wszystkich standardów wstecznych z DVD i CD włącznie. Urządzenie zaprojektowane jest bardzo minimalistycznie. Metalowa obudowa jest bardzo odporna na zarysowania, ponieważ wykończona jest poprzez szczotkowanie w dosyć głębokim procesie. Wygląda to elegancko, zmniejsza możliwość pozostawiania niezbyt efektownie wyglądających odcisków palców i zabezpiecza przed porysowaniem urządzenia. Czarny prostokąt obudowy jest tylko o 0,5 cm większy niż opakowanie płyty kompaktowej. Czołowa płyta szuflady, która po wysunięciu jest miejscem na umieszczenie płyty, jest także panelem sterującym, na którym znajduje się tylko jeden przycisk. Przycisk wysunięcia płyty. Przycisk ten działa tylko, gdy urządzenie jest podłączone do komputera, a podłączenie odbywa się poprzez jeden kabel typu USB. Standardowo kabel dostarczany jest z przejściówką na standard USB-C. Samo urządzenie ma również gniazdo w tym standardzie. Podczas pracy z urządzeniem

przenośnym czerpie zasilanie z baterii komputera przenośnego. Nagrywarka działa intuicyjnie z urządzeniami Apple i komputerami PC z systemem operacyjnym windows. Nagrywarka jest lekka, bo waży zaledwie 215 g.

Ważne jest także to, że nagrywarka może działać jako typowy transport nośników optycznych. Możemy użyć jej do zgrywania plików, w tym do ripowania płyt CD-Audio oraz do ich odczytywania w systemie. Nagrywarka może spełniać rolę odtwarzacza płyt 4K po podłączeniu do telewizora i to z niego przez gniazdo USB czerpać będzie zasilanie! Zero zasilaczy!

Typowy użytkownik komputera, skupiający się na przeglądaniu treści internetowych i ewentualnie tworzeniu dokumentów tekstowych, nie musi zawracać sobie głowy dodatkowym urządzeniem do zapisu danych. Jednak poważny twórca, wydający dziesiątki tysięcy na sprzęt i realizację konkretnych projektów, powinien wziąć pod uwagę możliwość utraty danych zapisanych na jednym typie nośnika, jakim jest na ogół nośnik magnetyczny. Stworzenie w naszym przebiegu pracy dodatkowego elementu, który zabezpieczy newralgiczne dane na 1000 lat, jest bardzo interesującym rozwiązaniem.

Dodać należy, że rozwój nośników optycznych tak naprawdę nie ustał, chociaż środek ciężkości zdecydowanie przechylił się w stronę nośników magnetycznych. Postawienie na bardziej pewne, niezależne od impulsu elektromagnetycznego sposoby przechowywania danych, mogą uratować efekty naszej pracy. W praktyce nie jest konieczne korzystanie z nagrywarki na stale podłączonej do komputera. Możemy podłączać ją tylko na czas nagrywania i wówczas nagrywać kilka płyt z danymi zgromadzonymi w ciągu ostatniego czasu. Urządzenie zajmuje bardzo mało miejsca, a zgromadzone płyty stanowić będą długoterminowy magazyn naszych najważniejszych plików. Zapis na dyskach optycznych docenimy szczególnie wówczas, gdy zetkniemy się z awarią dysku magnetycznego..

Więcej informacji o tej technologii, przekazuje nasz redaktor naczelny w filmie na swoim kanale YT. Wiemy, że stosuje te dyski od pewnego czasu. Zapraszamy na film.