Canon EOS 6 Mark III

Producenci sprzętu przyzwyczaili nas do tego, że udane konstrukcje, są udoskonalane i pojawiają się w nowych odsłonach. Producenci nie zmieniają już tego, co dobre, poprzez zmianę na nowe. Zmieniają to, co dobre, na lepsze, informując nas, że to dokładnie to samo – tyle, że… znacznie lepsze. Wszyscy zaakceptowaliśmy kolejne generacje ukochanych modeli. Zamiast nowego Canona 190 czy Sony 520, mamy po prostu wersję rozwojową. Nazwa informuje nas o tym, co już wiemy. Jaki to rodzaj aparatu, jakiej klasy, dla kogo. To już wiemy. Teraz otrzymujemy info, która to wersja danego (na ogół udanego) modelu. Ten sposób oznaczanie przyjęliśmy i zaakceptowaliśmy. Nikogo, to nie dziwi. Jednak, każda kolejna wersja i tak wzbudza w nas spore emocje. Przecież tak naprawdę, to nowy model, z nowymi możliwościami. Nowy aparat. Czekamy więc na każdą kolejną wersję i cieszymy się, gdy już jest. Z czasem okazuje się, że jedne są bardziej, a inne mniej udane. Tego nie wiemy w dniu premiery. Wiemy już po pierwszych recenzjach. Tak jak teraz, wiemy już, czym jest najnowsza, III wersja modelu Canon R6… Zapraszamy do lektury i filmu.

Ułatwimy Wam, życie i zaoszczędzimy czasu na czytanie 😉 Spojlerując nieco tekst o Canon EOS R6 III – acz bez przesady 😉 

Czekając na kolejną generację R6, doczekaliśmy się “Małej Piątki". Suma zmian jest tak duża, że z modelu ulokowanego niżej, niż R5 – otrzymaliśmy aparat, który będzie wybierany, przez wielu tych, którzy o R5 marzyli. Canon dał swym użytkownikom aparat wyjątkowo udany, podnosząc tym samym poprzeczkę dla innych kamer segmentu wyższego, które w kolejnych generacjach sięgać będą jeszcze wyżej! Niezły ruch – ale… do rzeczy!

Zacznijmy od tego, co prawie nie uległo zmianom. Korpus modelu Canon EOS R6 III jest tych samych rozmiarów, a ulokowanie i cała filozofia obsługi przycisków i pokręteł się nie zmieniły. Aparat jest jedynie kilkadziesiąt gram cięższy. Waży 699 zamiast 680g. Zmieniło się menu, ponieważ aparat stał się zdecydowanie bardziej kamerą pro. Zmian w wyglądzie jednak nie dostrzeżemy. To samo dotyczy wizjera i wyświetlacza. To dokładnie takie same elementy. Różnice jednak czają się już w tym co delikatnie ukryte. Delikatnie ukryte, ponieważ schowane za klapkami korpusu. Po pierwsze zamiast slotów na dwie karty SD, mamy 1 slot CF Express Typu B i jeden slot SD. No ale tego nie widzimy;-) To samo dotyczy pełnowymiarowego wyjścia HDMI, również przecież zakrytego klapką 😉

Już te dwie fizyczne zmiany zapowiadają kierunek, w którym podążali projektanci. Szybsze karty, wyjście HDMI… Tak! Tego potrzeba w pracy z większymi plikami. Podczas gdy samo gniazdo kart CF Express przyda się i w fotografii i w filmie; tak HDMI posłuży przede wszystkim filmowcom chcącym mieć mały, porządnie filmujący korpus.

No dobrze – a zmiany? Też są ukryte w użytych komponentach, których nie dostrzeżemy wizualnie. Przekonamy się jedynie o ich obecności śledząc starannie specyfikę aparatu.

Przede wszystkim w Canon EOS R6 III nowy system stabilizacji nowej matrycy, który poprawił parametry z 8 do 8,5 EV. Nowej matrycy, ponieważ mamy tu przejście z 24 do 32 mega pikseli i jest to najpoważniejsza fotograficznie zmiana. Tak duża zmiana rozdzielczości może sprawić, że będziemy chceli zmienić korpus, nawet jeśli tylko fotografujemy. Ważne jest to, że aparat zachował prędkość zdjęć seryjnych mimo tak dużej zmiany rozdzielczości – nadal mamy 12 klatek na sekundę przy migawce mechanicznej i 40 klatek przy migawce elektronicznej. Synchronizacja błysku pozostała taka sama – 1/250s. Dodać należy, że Canon pochwalił się (czego nie robi w opisach kamer średniego segmentu), ze migawka testowana jest na 5000 000 cykli! Matryca jako serce aparatu została przystosowana do trybu przedekspozycyjnego w postaci bufora zapisującego na karcie CF Express. To jednak nie wszystko. Matryca to czujnik SFI CMOS z kinowego EOS C50, a to już nie żarty, ponieważ ta kamera ma być podstawowym modelem dla poważniejszych filmowców…

No i tu dochodzimy do sedna. To, co liczy się obecnie najbardziej i co jako jeden z pierwszych zauważył Panasonic – to bycie twórcą hybrydowym. Tak, to znak czasu. Jeśli chcemy być zawodowcami w przechwytywaniu obrazów musimy fotografować i filmować. Dobrze byłoby, gdyby umożliwiło nam to, to samo narzędzie. Takim właśnie narzędziem wydaje się być R6 III, który do opcji video z C50 dodaje bardzo poważne możliwości fotograficzne. A może jest odwrotnie? Nieistotne. Ważne, że model R6 III wspiera hybrydowych twórców.

Po pierwsze system AF znacznie poprawiono oferując mu pełnoklatkowe wykrywanie twarzy i rozpoznawanie 10 zapisanych w pamięci. System śledzenia działa równie dobrze w trybie foto jak i w video. Dwa subpikseli składające się na jeden finalny podzielone na prawy i lewy dają radę.

Po drugie aparat otrzymał bardzo zaawansowane funkcjonalności video, które czynią z niego bardzo poważnego zawodnika w świecie rejestracji obrazu ruchomego.

Tu dochodzimy do sedna zmian w modelu R6 III, które dla wielu bedą absolutnie kluczowe. Zamiast zapisu w rozdzielczości 4K/60p z pełnej szerokości sensora sczytywanego z 6K – otrzymujemy 7K DCI/60p w RAW zapisywanym wewnętrznie na karcie! Do tego tryb Open Gate w formacie 3:2 z całego sensora i 4K30p oraz 4K/120p z pełnej szerokości matrycy. Zamiast 6k z matrycy przez HGMi na nagrywarkę zewnętrzną mamy teraz C-RAW na karcie. 

Wszystkie możliwe kombinacje klatkaży i rozdzielczości oraz formatów zapisu są obecnie dostępne jako dowolne kombinacje. 

Dioda sygnalizująca nagrywanie, to swoiste podsumowanie przeznaczenia tego aparatu, który wnosi w świat fotografów bardzo zaawansowane opcje video.

Pełnowymiarowe złącze HDMI pozwala w bezpieczny sposób współpracować z monitorami podglądowymi i nagrywarkami. Małe złącze HDMI, to pierwszy element ulegający awarii w poważniejszych scenariuszach użycia sprzętu.

Podsumowując – Canon EOS R6 III nie jest może zabójcą R5 (brak drugiego procesora, AI i większej rozdzielczości), ale z całą pewnością stał się godnym polecenia następcą poprzednika. Zaawansowane opcje i duża resaponsywność czynią z niego idealną kamerę półprofesjonalną dla zaawansowanych amatorów i kamera drugiego wyboru dla profesjonalistów. Dla tych, którzy jednak pracują szybko (reportaże, sport, przyroda) może stać się podstawowym korpusem, ponieważ często trzeba mieć ze sobą dwa aparaty, zamiast jednego najwyższych lotów. Dodatkowo jeśli tworzymy materiały mieszane (foto/video), to posiadanie w aparacie czujnika z modelu C50, może mieć decydujące znaczenie!