AstrHori AF 85mm F/1.8

Nowe konstrukcje, nowe idee i nowe firmy z Dalekiego Wschodu zaskakują nas swą produktywnością. Nie znają ograniczeń, starają się wszystko wykonywać jak najlepiej i osiągają przez to, zaskakujące rezultaty. AstrHori to firma, która zaczęła od manualnych produktów dla systemu GFX, potem było makro, a teraz mamy do czynienia z bardzo bogatą ofertą, obejmującą nawet konstrukcje z AF, pochyłem osi optycznej czy dużymi powiększeniami makro.

Na początek parę słów o samej firmie. AstrHori to chińska marka obiektywów fotograficznych z siedzibą w Shenzhen, specjalizująca się głównie w manualnych obiektywach do bezlusterkowców. Firma koncentruje się na niszowych konstrukcjach optycznych: tilt-shift, probe macro, fisheye, ultra-wide oraz nietypowych szkłach kreatywnych. AstrHori zostało założone 28 lutego 2018 roku w Shenzhen w prowincji Guangdong. Firma deklaruje, że zajmuje się badaniami, projektowaniem, produkcją i sprzedażą wymiennych obiektywów fotograficznych. Z ofertą sprzedażową firmy można zapoznać się na stronie dystrybutora.

AstrHori zaczęło zdobywać rozpoznawalność dzięki bardzo specyficznym produktom:

  • obiektywom tilt-shift,
  • obiektywom makro o dużym powiększeniu,
  • fisheye dla pełnej klatki,
  • ultrakrótkim szerokokątnym konstrukcjom.

Przełomowym produktem był prawdopodobnie obiektyw makro typu probe.

Na takim tle ukazanie obiektywu II-giej generacji F/1.8 85 mm z AF jest już osiągnięciem. Zmiany, które wprowadzono w tym szkle w stosunku do obiektywu I-szej generacji są duże i znaczące.

Według materiałów producenta i pierwszych recenzentów Mark II otrzymał:

  • nową obudowę,
  • dodatkowe sterowanie (przycisk funkcyjny),
  • pierścień przysłony,
  • obsługę większej liczby mocowań,
  • ulepszone oprogramowanie AF. 

Parametry techniczne

  • 85 mm
  • f/1.8–f/16
  • 10 soczewek w 7 grupach
  • 2 elementy ED
  • 2 elementy o wysokim współczynniku załamania
  • 11-listkowa przysłona
  • minimalna odległość ostrzenia 80 cm
  • autofokus STM
  • przełącznik AF/MF
  • programowalny przycisk funkcyjny
  • elektroniczna komunikacja z aparatem (EXIF)
  • aktualizacja firmware przez USB
  • masa około 440 g.

Tyle suche fakty, ale godzi się dołączyć nieco informacji na temat wykonania obiektywu AF 85mm F1.8 , które jest spójne z portfolio firmy. Metalowe, precyzyjnie wykonane, dokładnie spasowane elementy są charakterystyczną cechą produktów AstrHori. Tyle, że do tej pory, ta precyzyjna budowa była domeną obiektywów manualnych. To, co obserwujemy od razu, jeszcze przed wykonaniem zdjęć, to zadbanie o szczegóły. Pierścień przysłon, przełącznik trybu pracy ostrości i przycisk funkcyjny, a do tego na przykład 11 elementowy mechanizm przysłony i szlachetne elementy optyczne w konstrukcji. To wszystko potwierdza, że firma ma aspiracje do tworzenia niestandardowych obiektywów oferujących za mniejsze pieniądze, nieco szerszy wachlarz możliwości. 

Ogólnie bardzo przypada mi do gustu połączenie w produktach AstrHori metalu w całej obudowie z frezowanymi w misterne romby pierścieniami ostrości i przysłony. To wszystko w klasycznym, cylindrycznym kształcie korpusu. Bez zbędnych gumowych nakładek i przewężeń czy pogrubień. Jest po prostu elegancko, schludnie i estetycznie. Jednak obiektyw, to przede wszystkim obraz.

AstrHori w obiektywie 1.8 85 mm II zaoferował ogniskową bardziej zbliżoną do tego, do czego próbowali nas nakłaniać przez dziesięciolecia producenci lustrzanek. 85 mm, to klasyk, który zawsze jest poszukiwany. W tym obiektywie mamy do czynienia z całkowitą, przemyślaną, bezwzględna normalnością (poprawnością?). Jest skrojony na miarę. Daje to czego oczekujemy od krótkiego tele. Szczegółowość połączoną z małą głębią ostrości. Brak dystorsji! Całkiem dobra reakcja i tłumienie refleksów w pracy pod światło stoją tu na nieco wyższym poziomie niż u konkurencji z podobnej półki cenowej. A jednak, wśród konstrukcji, które mają bardzo podobne lub te same parametry, w tym szkle widać delikatne oznaki charakteru. Charakteru w obrazowaniu, które ten obiektyw wyróżnia. Po przymknięciu do F/2.8 oczywiście pojawia się doskonałe, precyzyjne szkło, ale ten charakter jest widoczny przy fotografowaniu  na otwartej przysłonie. To spokojne renderowanie tła, wprowadzające estetykę do naszych kadrów (11 lamelek przysłony) jest godne podziwu, w tak taniej konstrukcji.

Zdobywając się na słowa podsumowania, określmy dla kogo i po co ten obiektyw jest skonstruowany. Czy będzie się on nadawał dla zaawansowanych fotografów używających na co dzień drogich szkieł natywnych? Zdecydowanie nie! To raczej szkło dla tych, którzy zaczynają swą przygodę z fotografią, ale traktują ją poważnie i chcą wzbogacić swój arsenał środków o jasny obiektyw portretowy. 

To właśnie posiadacze tych nie topowych, a raczej średnio półkowych modeli, mają z tym największy problem. W szerokim kącie można zastosować nawet kitowy zoom. Jednak ten kitowy zoom, nie zastąpi nam efektu jasnego szkła portretowego. Jasne stałki tych systemów, dla których można zaopatrzyć się w tego AstrHori 85 mm F/1.8 II czyli Sony E, Nikon Z i aparaty z mocowaniem L-Mount, są znacznie droższe. Tymczasem ten obiektyw ze swoją jakością w ślepych testach generować będzie obrazy łudząco podobne jakościowo! To największy atut tej konstrukcji.

Jeżeli chcecie wkroczyć w tani sposób w świat możliwości krótkiego tele, to AstrHori AF 85 mm F/1.8 II jest dobrym wyborem. Pamiętać należy tylko, że w tej cenie należy spodziewać się ograniczeń. Czy ona tu są? Z pewnością metalowa obudowa i precyzja wykonania to brak kompromisów jakościowych. Niektóre drogie stałki systemowe mogą pozazdrościć tej konstrukcji solidności wykonania. Tu jest wzorowo. Jakość obrazu? Wysoki poziom chociaż nie absurdalna rozdzielczość.  Winietowanie? Jak w szkłach Zeissa. Różnice będą tylko w szybkości pracy systemu AF. Jest tu delikatniej mniej nerwowo niż w konstrukcjach natywnych, które potrafią ostrzyć niezauważalnie. Jest cicho i skutecznie. Obiektyw przejmuje charakter pracy kamery, na której zostanie zamontowany. Będzie szybszy w szybkich korpusach i wolniejszy w tych słabszych. Czy ma to znaczenie? W zadaniach, które przed nim stoją – raczej nie. Skupianie się na wybranych fragmentach rzeczywistości, czy portretowanie nie wymagają prędkości totalnych. Co warte podkreślenia – jest cicho! Ogniskowanie odbywa się wewnątrz i dlatego jest tak mało absorbujące naszą uwagę. Pierścień ostrości jest tylko elektrycznym przełącznikiem, a jego działanie bardzo zależy od kamery. Powolne przeostrzainie będzie realizowane precyzyjnie. Szybkie ruchy w trybie manualnym mogą spowodować delikatne opóźnienia w reakcji – zjawisko to zauważyliśmy w pracy z kamerą filmową Pyxis, ale w aparacie Panasonic Lumix już wszystko działało normalnie. Za tak niską cenę – 199 dolarów, to bardzo ciekawa propozycja, która wchodzących w świat fotografii, może bardzo wspomóc w skutecznym generowaniu pięknych kadrów.